Dziennik Gazeta Prawana logo

W lipcu ruszą prace przy wraku promu "Estonia"

18 czerwca 2021, 20:37
[aktualizacja 18 czerwca 2021, 20:37]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prom Estonia
Prom Estonia/PAP Archiwalny
Szwedzka Komisja ds. Badania Wypadków (SHK) podała, że 8 lipca rozpocznie prace przy wraku promu "Estonia". Dochodzenie ma wyjaśnić kwestię dziury w kadłubie, którą jesienią ubiegłego roku pokazali twórcy filmu dokumentalnego.

Statek zatonął w nocy z 27 na 28 września 1994 roku, pochłaniając 852 ofiary. Wśród nich najwięcej było obywateli szwedzkich - 501. Ocalało jedynie 137 osób.

- podkreślił prowadzący dochodzenie Jonas Baeckstrand z SHK.

Według eksperta pierwsze podwodne badania "Estonii" potrwają 10 dni i przeprowadzone zostaną za pomocą skanujących wrak sonarów. Następnie ma powstać obraz 3D statku. Dokładna dokumentacja fotograficzna ma być przeprowadzona wiosną 2022 roku.

Szwedzka Komisja ds. Badania Wypadków współpracuje ze swoimi odpowiednikami z Finlandii oraz Estonii. Koszt badań szacowany jest na 50-55 mln koron (4,9-5,3 mln euro).

Aby można było przeprowadzić podwodne analizy, konieczna była zmiana przepisów. W 1995 roku Szwecja, Finlandia i Estonia uchwaliły międzynarodowe prawo zabraniające nurkowań w pobliżu wraku, aby przeciwdziałać jego penetracji. Obecnie grozi za to grzywna oraz do dwóch lat więzienia. Nowelizacja, dopuszczająca działania ekspertów, ma wejść w życie 1 lipca.

Dziura, o której nie było wiadomo

Wyemitowany pod koniec września ubiegłego roku przez platformę Discovery film dokumentalny "Estonia - katastrofa na morzu" ujawnił istnienie nieznanej wcześniej dziury w kadłubie statku. Z oficjalnego raportu końcowego z 1997 roku, który opracowali eksperci trzech krajów, wynika, że przyczyną zatonięcia promu było oderwanie się furty dziobowej, w następstwie czego woda przedostała się na pokład samochodowy. W dokumencie nie ma mowy o dziurze w kadłubie. Jedna z przyjętych w filmie hipotez wskazuje, że prom mógł zostać uderzony przez okręt podwodny.

Wznowienia badań domagali się bliscy ofiar i osoby, które przeżyły katastrofę. Twórca filmu, Szwed Henrik Evertsson, został oskarżony o "naruszenie mogiły", za jaki uznany jest wrak "Estonii". Sąd w Goeteborgu uznał dokumentalistę za niewinnego, gdyż zdjęcia przeprowadzał z niemieckiego statku, a Niemcy nie podpisały porozumienia o ochronie wraku. Od wyroku odwołał się prokurator, sprawa trafiła do instancji odwoławczej.

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj