Przed południem Johnson przybył na audiencję do Pałacu Buckingham, która trwała prawie 40 minut; to dłużej niż się spodziewano. Pierwsze posiedzenie nowej Izby Gmin odbędzie się w najbliższy wtorek 17 grudnia. Z kolei na czwartek rząd planuje mowę tronową królowej, podczas której przedstawione zostaną plany legislacyjne na nową sesję parlamentu. Przed wyborami sugerowano, że w związku z tym, iż poprzednia mowa tronowa miała miejsce zaledwie w październiku, tym razem może ona mieć mniej ceremonialną formę.

Reklama

W czwartkowych wyborach rządzący od 2010 roku konserwatyści uzyskali 43,6 proc. głosów, co da im co najmniej 364 mandatów w Izbie Gmin (wyników z jednego okręgu jeszcze nie ogłoszono), czyli znacznie powyżej poziomu 326 dającego możliwość samodzielnych rządów. Zarówno pod względem uzyskanych mandatów, jak i procentowego poparcia to najlepsze wyniki konserwatystów od czasów Margaret Thatcher. W poprzedniej kadencji, od czerwca 2017 roku konserwatyści tworzyli rząd mniejszościowy wspierany przez północnoirlandzką Demokratyczną Partie Unionistów. Johnson przejął rolę lidera Partii Konserwatywnej i premiera Wielkiej Brytanii w lipcu bieżącego roku po ustąpieniu Theresy May.

Zwycięstwo konserwatystów oznacza, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE w ustalonym terminie, czyli 31 stycznia przyszłego roku, jest przesądzone. Przed wyborami konserwatyści zapowiadali, że jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia pod obrady parlamentu wróci ustawa o porozumieniu z UE w sprawie warunków wyjścia.

W dłuższej perspektywie wyniki zapowiadają, że ponownie będą stawiane pytania o przyszłość Zjednoczonego Królestwa. Znaczący wzrost mandatów dla SNP da tej partii argument na rzecz drugiego referendum w sprawie niepodległości Szkocji.