Śmierć Sulejmaniego i al-Muhandisa potwierdzili w nocy z czwartku na piątek iracka TV, rzecznik irackiej milicji i irańska Gwardia Rewolucyjna. Rakiety spadły na konwój samochodów należących do milicji w rejonie terminala towarowego lotniska.

Reklama

"Męczennik generał porucznik Kasem Sulejmani dołączył do jego braci męczenników, ale my dokonamy energicznej zemsty na Ameryce" - napisał były dowódca irańskich Strażników Rewolucji Mohsen Rezaeina na Twitterze.

Al-Kuds, której dowódcą był Sulejmani jest specjalną jednostką irańskiej Gwardii Rewolucyjnej.

Karierę rozpoczął wkrótce po rewolucji w Iranie w 1979 r. Nabrała ona tempa podczas wojny iracko-irańskiej w latach 1980-1988. To wlasnie wtedy awansował i nawiązał cenne kontakty z irackimi Szyitami zrzeszonymi wokół organizacji Badr.

W 1991 r. podczas szyickiego powstania w Iraku pomagał jej w planowaniu operacji wojskowych.

Przywództwo nad Al-Kuds objął w 1997 r. Grupa ta pomagała założyć libański Hezbollah. To pod kierunkiem Sulejmaniego oddział rozbudował swoje siły i rozszerzył wpływy na Bliskim Wschodzie. Wspierał m.in. palestyński Hamas oraz afgański Taliban.

"Generale Petraeus, powinien pan wiedzieć, że ja, Kasem Sulejmani, kontroluję politykę Iranu wobec Iraku, Libanu, Strefy Gazy i Afganistanu" - taką wiadomość przekazaną przez prezydenta Iraku Dżalala Talabiniego otrzymał właśnie gen. David Petraeus, dowódca sił koalicyjnych w Iraku.

Pentagon obwiniał Al-Kuds za śmierć 608 amerykańskich żołnierzy w latach 2003-2011.

W 2007 roku Sulejmani został wpisany na listę osób objętych sankcjami przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.

Rozgłos zyskał dzięki zaangażowaniu się w wojnę domową w Syrii. Wspierał reżim Baszara Al-Asada. To jemu również przypisuje się kierowanie armią syryjską w kryzysowych dla niej momentach. Jego wysiłki koncentrowały się głównie wokół walk z bojówkami tzw. Państwa Islamskiego (ISIS).

Dziennik "New York Times" zauważa, że generał Sulejmani był wpływową osobą w Iranie oraz poza granicami tego państwa. "Nie tylko stał na czele irańskiego wywiadu oraz tajnych operacji wojskowych, ale był uznawany za jedną z najbardziej zręcznych i niezależnych wojskowych" - pisze portal tej nowojorskiej gazety.

Zaznacza też, że spekulowano, iż Sulejmani mógłby zostać nowym najwyższym przywódcą duchowo-religijnym w Iranie.

On sam pogłoski z 2016 roku o tym, że może kandydować na stanowisko prezydenta Iran, skwitował słowami, że jest tylko "skromnym żołnierzem" i nie potwierdził tych doniesień.

Irańskie media tytułowały go "generałem cieniem". Z kolei na Zachodzi określany był jako "władca marionetek" i "mistrz propagandy".

"Dla szyitów z Bliskiego Wschodu jest jak James Bond, Erwin Rommel i Lady Gaga w jednym" - napisał były analityk CIA, Kenneth Pollack, w biogramie dla 100 najbardziej wpływowych ludzi tygodnika "Time" w 2017 r.

MSZ Iranu wezwało reprezentującego w Teheranie interesy USA ambasadora Szwajcarii, któremu przekazano, że "zamordowanie generała Sulejmaniego było rażącym przykładem terroryzmu państwa amerykańskiego, a tamtejszy reżim jest w pełni odpowiedzialny za konsekwencje" tej agresji - poinformował na Twitterze rzecznik resortu spraw zagranicznych Iranu Abbas Musawi.