Dziennik Gazeta Prawana logo

Czarnecki: Brexit spowoduje wzmocnienie pozycji Paryża i Berlina w Europie

7 stycznia 2020, 16:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki/PAP Archiwalny
Brexit będzie oznaczał zwiększenie niemiecko-francuskich wpływów w UE - mówi europoseł Ryszard Czarnecki (PiS). Jak dodaje, ani Londyn, ani Bruksela nie chcą takiego porozumienie dot. przyszłych relacji, które nie będzie mogło być realizowane.

Głosowania nad umową rozwodową między UE i Wielką Brytanią mają odbyć się w brytyjskiej Izbie Gmin w czwartek. – powiedział Czarnecki PAP.

Jak podkreślił, ci, którzy w europarlamencie cieszą się z wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE, nie zdają sobie sprawy, jak świat odbiera ten fakt. - zaznaczył. Czarnecki uważa, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE będzie oznaczało też wzmocnienie we wspólnocie pozycji Francji i Niemiec. – zaznaczył.

Europoseł słowa Johnsona na temat jak najszybszego wyjścia z UE i najkrótszego okresu przejściowego tratuje, jako . – powiedział.

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, które ma się dokonać z końcem stycznia, nie będzie oznaczało końca trudnych rozmów między obiema stronami. Rok 2020 przyniesie dalsze negocjacje o kształt relacji po brexicie. Czarnecki podkreśla, że ani Londyn, ani Bruksela nie chcą jednak takiego porozumienie dot. przyszłych relacji, które nie będzie mogło być realizowane. Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson chce, żeby okres przejściowy, w trakcie którego jego kraju nie będzie już w instytucjach unijnych, ale wciąż będą obowiązywały go reguły UE, trwał tylko do końca roku.

Tak też przewiduje to porozumienie rozwodowe, ale w momencie, gdy przygotowywano te zapisy, nikt nie wiedział jeszcze, że sam proces ratyfikacji umowy o wyjściu zajmie tak dużo czasu, że na rozmowy o nowych relacjach zostanie zaledwie 11 miesięcy. Skalę wyzwań pokazują inne, mniej ambitne porozumienia, które UE wypracowywała latami. Np. umowę o wolnym handlu z Kanadą wykuwano aż siedem lat. Wiele wskazuje na to, że nad Brukselą i Londynem znowu zawiśnie widmo braku porozumienia w drugiej fazie negocjacji brexitowych. A to może zaszkodzić biznesowi i obywatelom po obu stronach kanału La Manche.

W Brukseli coraz częściej powtarza się, że w rokowaniach z Brytyjczykami trzeba zapewnić równe zasady gry dla firm na Wyspach i tych działających we Wspólnocie, jeśli ma być mowa o bezcłowym przepływie towarów. KE bezpośrednio po brexicie ma zaproponować projekt mandatu do dalszych rozmów. Nad dokumentem tym będą w lutym pracować unijni ministrowie ds. europejskich. Rozmowami w przyszłym roku, tak jak miało to miejsce do tej pory, pokieruje Francuz Michel Barnier.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj