Kabuga to były rwandyjski magnat przemysłu kawowego i herbacianego, który po 25 latach ukrywania się w sobotę wpadł w ręce policji na podparyskich przedmieściach. W środę przed sądem prawnicy Kabugi wypowiadali się przeciwko wnioskowi o przekazanie go międzynarodowemu trybunałowi. Jak podaje agencja AP, wychodząc z sali rozpraw, Kabuga uniósł zaciśniętą pięść.

Reklama

Jeśli francuski sąd przychyli się do wniosku o ekstradycję, Kabugę czeka proces przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla Rwandy. Choć zbrodniarze z Rwandy dotychczas byli sądzeni w Arushy w Tanzanii, główny prokurator Mechanizmu Narodów Zjednoczonych dla Międzynarodowych Trybunałów Karnych (MICT) Serge Brammertz stwierdził w środę w wywiadzie, że ze względu na pandemię koronawirusa proces prawdopodobnie rozpocznie się w Hadze.

Kabuga został oskarżony o udział w ludobójstwie jako jeden z głównych sponsorów ekstremistów z plemienia Hutu, którzy wymordowali co najmniej 800 tys. Tutsich i umiarkowanych Hutu. Były biznesmen miał też finansować Wolne Radio i Telewizję Tysiąca Wzgórz (RTLM), rozgłośnię otwarcie nawołującą do mordowania Tutsich.

Mimo międzynarodowego listu gończego oraz wyznaczonej nagrody Kabuga przez ponad ćwierć wieku był w stanie uniknąć sprawiedliwości, żyjąc pod zmienionym nazwiskiem.

Brammertz w wywiadzie dla rwandyjskiego dziennika "The New Times" zapowiedział, że prokuratorzy ONZ nie ustaną w ściganiu siedmiu innych zbrodniarzy poszukiwanych przez trybunał. Jak zdradził, śledczy w ostatnich latach zmienili strategię poszukiwania zbiegów, czego owocem było schwytanie Kabugi.