James Lonsdale-Bryans, sympatyk faszyzmu i współpracownik ówczesnego szefa brytyjskiej dyplomacji, Lorda Halifaxa rusza z tajną misją do Rzymu. Ma tam spotkać się z ambasadorem Niemiec, Ulrichem von Hasselem.

Reklama

O czym brytyjski dyplomata ma rozmawiać nazistami? O współpracy. Niemcy mają zostawić w spokoju brytyjskie imperium, również liczne brytyjskie kolonie, a w zamian dostać... wolną rękę w Europie.

Z notatek brytyjskich służb specjalnych nie wynika wprost, czy Lonsdale-Bryans działał zgodnie ze zleceniem szefa brytyjskiej dyplomacji. Jedno jest pewne - pojechał do Rzymu na polecenie Forreign Office, by "rozwinąć kontakty". Ale, jak stwierdzili agenci: "wielce przekroczył swoje instrukcje".

Czy jednak służby specjalne wiedziały o wszystkim? Z ujawnionych dokumentów wynika, że Lonsdale-Bryansa wiele łączyło ze skompromitowanym porozumieniami monachijskimi rządem Neville'a Chamberlaina.

Rozmowy te mogły zupełnie zmienić historię świata. Tym bardziej, że Hitler nie ukrywał wówczas, że zależy mu na utrzymaniu pokoju z Wielką Brytanią. Na szczęście przerwał je atak Niemców na Francję i upadek rządu Chamberlaina.

Do władzy doszedł Winston Churchill, zwolennik ostrego kursu w stosunkach z Niemcami. Rozmowy zerwano.

Włos nie spadł jednak z głowy Lonsdale-Bryansa i jego protektora Lorda Halifaxa. Brytyjczycy nie chcieli skandalu.