Moskiewski dziennik podkreśla, że wśród nominacji na kluczowe urzędy w administracji Bidena, które zostaną oficjalnie ogłoszone we wtorek, nie znalazło się nazwisko Susan Rice, co "wiele osób w Moskwie przyjęło z ulgą". Jeden z urzędników rosyjskich powiedział gazecie, że "Rosja nie oczekuje specjalnie niczego dobrego od nowej administracji USA, ale gdyby trzeba było mieć do czynienia z Susan Rice, to byłby to zupełny koszmar".
- zauważa "Kommiersant". - powiedziało dziennikowi źródło w rosyjskich strukturach państwowych.
"W 2020 roku politycy rosyjscy są ostrożniejsi w ocenach"
Gazeta zwraca przy tym uwagę na wywiad Blinkena dla telewizji PBS z 2017 roku, w którym mówił on o Rosji. Oświadczył on wtedy, że prezydent Władimir Putin "zbudował system kleptokracji", nazwał też Putina kłamcą. Blinken mówił także w wywiadzie, że władze Rosji uznały, że nie mogą nawiązać wzajemnie korzystnych relacji z Zachodem i możliwa jest tylko konkurencja lub konfrontacja.
"Izwiestija" prognozują, powołując się na ekspertów, że "nowa ekipa w Waszyngtonie okaże się bardziej tradycyjna i profesjonalna niż pod rządami Donalda Trumpa". Zdaniem dziennika relacji rosyjsko-amerykańskich raczej nie czeka odnowa, ale też "można znaleźć w tym plusy". Przez ostatnie lata na politykę Moskwy wpływały bowiem "iluzje o tym, że Donald Trump chce zaprzyjaźnić się" z Rosją - ocenia dziennik.
"Jeśli w 2016 roku wygrana Trumpa (w wyborach prezydenckich w USA) zakończyła się życzliwymi oklaskami deputowanych Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu Rosji) na sali obrad, to w 2020 roku politycy rosyjscy są ostrożniejsi w ocenach i nie spieszą się z prognozami dotyczącymi przyszłości relacji Moskwy i Waszyngtonu" - konkluduje dziennik.