Jourová już w środę w Parlamencie Europejskim wyraziła zaniepokojenie planami opodatkowania polskich mediów.
– powiedziała odnosząc się do strajku prywatnych polskich mediów. Teraz wiceprzewodnicząca odpowiedzialna za sprawiedliwość planuje skierowanie listu do polskiego rządu. Mówiła o tym w piątek na spotkaniu zorganizowanym przez austriacki Press Club Concordia. Jak jednak dodała, nie jest takie kroki nie są częstą praktyką, bo Komisja Europejska podejmuje działania nie na etapie projektowania prawa, ale po jego uchwaleniu.
Jourová zrobiła to tylko raz i to także w sprawie Polski – kiedy chodziło o Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym. mówiła.
Przykład węgierski
W sprawie mediów Komisja Europejska ma ograniczone możliwości działania, co pokazuje przykład węgierski. Tam powołano Środkowoeuropejską Fundację Prasy i Mediów (KESMA) skupiającą prorządowe media, które węgierskie władze wspierają kierując do nich m.in. ogłoszenia rządowe. Pozostałe, niezależne redakcje są praktycznie odcięte od państwowych wpływów. Rynek medialny regulują unijne zasady pomocy publicznej i prawo antymonopolowe, ale w tym przypadku zostały one wyłączone ze względu na „interes narodowy”. Na dodatek fuzje i przejęcia na rynku medialnym są zazwyczaj za małe, by podpadały pod europejskie prawo stworzone do kontrolowania znacznie większych transakcji.
– podkreśliła Jourová. Wiceprzewodnicząca KE szuka też innych możliwości. Jak dodała, ostatnie duże niezależne radio na Węgrzech Klubrádió, które w przyszłym tygodniu ma zniknąć z eteru z powodu wygaszenia koncesji, można chronić powołując się na europejskie prawo telekomunikacyjne. podkreślała Jourová.