Dziennik Gazeta Prawana logo

Maszyny do głosowania zafałszują wyniki

16 października 2008, 04:01
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Maszyny do głosowania po raz kolejny mogą okazać się głównym bohaterem amerykańskich wyborów prezydenckich. Mimo ogromnych wydatków na nowe technologie, uchwalenia specjalnych ustaw i przeszkolenia tysięcy wolontariuszy, władze drżą przed powtórką wyborczej farsy z 2000 r., kiedy to na oczach kamer obwodowe komisje na Florydzie przez długie tygodnie próbowały ustalić, czy nowym prezydentem został Al Gore czy George W. Bush - pisze DZIENNIK.

"W dalszym ciągu mamy dużo powodów do obaw co do przebiegu głosowania 4. listopada" - mówi Kimball Brace z firmy doradczej Election Data Services. Niedawny raport przygotowany przez telewizję CNN dowiódł bowiem, że komisje wyborcze w tak ważnych stanach jak Pensylwania, Kolorado, Georgia, Nowy Meksyk, Wirginia czy Ohio są źle przygotowane do nadchodzącej elekcji.

W wyborach 2008 r. Amerykanie głosować będą nie przy pomocy tradycyjnych kart, a elektronicznych urządzeń przypominających bankomaty, które opierają się na pozornie prostym mechanizmie dotykowym (tzw. touch screen). Są one łatwe w obsłudze, mają jednak wiele innych wad, przede wszystkim zaś nie pozwalają w wiarygodny sposób ponownie przeliczyć głosów.

"Te maszyny są naprawdę wielce niedoskonałe. Przechowywane na ich serwerach informacje mogą zniknąć, a to stwarza poważne ryzyko manipulacji" - tłumaczy DZIENNIKOWI Steven Freeman z Uniwersytetu Pensylwanii. Komputer sterujący maszyną powinien wydrukować papierową kopię oddanego głosu. Mimo to np. w ostatnich wyborach w 2006 r. w jednym z okręgów w Ohio zabrakło ponad 20 proc. takich wydruków. Oznacza to, że jedynym dowodem potwierdzającym wynik głosowania są dane w pamięci komputera maszyny. Jeśli komputer źle zarejestruje głos, zawiesi się albo np. zabraknie prądu, nie ma jak zweryfikować wyniku.

Tymczasem amerykańskie prawo wymaga, by przy niemalże remisowych wynikach automatycznie jeszcze raz przeliczyć wszystkie głosy. To stwarza poważny problem, bo chociaż wedle ostatnich sondaży zdecydowanym faworytem walki o Biały Dom jest demokrata Barack Obama, to w kilku stanach różnica między nim i republikaninem Johnem McCainem jest minimalna. A trzeba pamiętać, że obok wyborów prezydenckich tego samego dnia odbywają się też wybory do Kongresu, Senatu i referenda nad wieloma inicjatywami ustawodawczymi. "W wielu okręgach maszyny mogą po prostu zwariować" - skarżą się prasie członkowie komisji wyborczych. Specjaliści największych kłopotów spodziewają się w Ohio, gdzie McCain i Obama idą łeb w łeb, a do zdobycia jest aż 20 głosów elektorskich.

Paradoksalnie, nowe, elektroniczne maszyny zostały wprowadzone właśnie po to, by zapobiec powtórce wielkiego zamieszania sprzed ośmiu lat, kiedy to skonfundowani członkowie florydzkich komisji wyborczych - wzbudzając przy tym powszechną wesołość - długo debatowali, czy ślad perforacji na karcie do głosowania jest dość wyraźny, by uznać ten głos za ważny. W 2002 r. federalny Kongres nakazał zreformować najbardziej anachroniczne sposoby liczenia głosów i przeznaczył na to aż cztery mld dol. Na marne. "Skuteczność nowych maszyn okazała się zbliżona do tych, które swego czasu skompromitowały Florydę" - mówi DZIENNIKOWI Henry Brady z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.

Kombinacji nad urną obawiają się dzisiaj i Demokraci, i Republikanie. A skutki ewentualnej awarii bazy danych byłyby katastrofalne. Brak dowodów na to, jak głosowali wyborcy, może wywołać spór z przeciągającym się w sądzie finałem. "Naprawdę boję się, że przez te nowe maszyny znów staniemy się pośmiewiskiem świata" - konstatuje w rozmowie z DZIENNIKIEM Elizabeth Stevens, mieszkanka Fort Collins w Kolorado.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj