De Vries był popularnym reporterem specjalizującym się w sprawach kryminalnych. W przeszłości często komentował w mediach procesy znanych przestępców.

Reklama

Postrzelenie dziennikarza

Dziennikarz został zaatakowany wkrótce po opuszczeniu studia telewizyjnego RTL Boulevard, gdzie udzielał wcześniej wywiadu. Policja w Amsterdamie powiedziała Polskiej Agencji Prasowej, że jednym z dwóch podejrzanych w sprawie ataku jest 35-letni Polak. Dziennik „De Limburger” napisał jednak, iż do dziennikarza strzelał pochodzący z Antyli Holenderskich 21-letni Delano G. Aresztowany wraz z nim Polak Kamil E. miał być kierowcą.

Do De Vriesa oddano pięć strzałów - podała stacja telewizyjna NPO 1. Reporter został zaatakowany niedaleko studia telewizji RTL Boulevard w pobliżu popularnego placu Leidseplain w stolicy Niderlandów. Dziennikarz został natychmiast przewieziony do szpitala.

Wiadomo już, że około godz. 19.30 we wtorek policja otrzymała raport o strzelaninie. Właśnie w tym czasie zakończył się program, w którym uczestniczył reporter. Napastnik oddał do niego kilka strzałów z bliskiej odległości. Już po dwóch minutach na miejsce przyjechała karetka pogotowia, która zabrała ciężko rannego dziennikarza do szpitala.

W nocy z wtorku na środę policja poinformowała, że sprawca został zatrzymany, podobnie jak dwóch jego pomocników, których ujęto na autostradzie poza miastem. Funkcjonariusz biura prasowego policji w Amsterdamie powiedział, że jednym z podejrzanych o próbę zabójstwa jest 35-letni Polak mieszkający w miejscowości Maurik w centralnej Holandii. Więcej szczegółów nie możemy na razie podać – poinformował policjant. W czwartek holenderskie media podały informację, iż drugi z zatrzymanych, 21-letni Delano G. pochodzi z Antyli Holenderskich. Wcześniej pisano jedynie, że podchodzi on z Rotterdamu.

Śledztwo w sprawie zamachu jest prowadzone przez 20 detektywów - informuje "De Limburger". Gazeta, powołując się na swoje źródła w policji, przekazuje, że do dziennikarza strzelał Delano G. Polak miał być odpowiedzialny za kierowanie samochodem podczas ucieczki z miejsca zdarzenia.

Obaj podejrzani zostali aresztowani ]niecałą godzinę po ataku na reportera. 35-letni Polak prowadził w niewielkiej wiosce Maurik jednoosobową firmę zajmującą się montażem. Dziennik NRC, powołując się na portal tvn24.pl, informuje, że Kamil E. był poszukiwany listem gończym w Polsce za kradzieże i rabunki. Jest on określany jako "recydywista".

Oficer biura prasowego policji w Amsterdamie powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że nie może potwierdzić, czy Kamil E. był poszukiwany w Holandii. „Dla dobra śledztwa obecnie nie udzielamy żadnych informacji na temat podejrzanych”.

"Atak na rządy prawa"

Król Holandii Willem-Alexander nazwał postrzelenie "atakiem na rządy prawa". - To nie tylko atak na holenderskiego bohatera narodowego, ale także atak na wolność prasy – napisała na Twitterze ambasada amerykańska w Hadze.

Peter R. De Vries był popularnym reporterem kryminalnym. W przeszłości często komentował procesy znanych przestępców w mediach. Jak przypomina stołeczny dziennik "Het Parool" mafia umieściła go na liście śmierci jeszcze w 2019 r.

Holenderskie gazety chwaliły go za nieustępliwość i odwagę.

Reklama

Dziennik „Algemeen Dagblad” wiąże strzelaninę z wcześniejszymi zabójstwami: brata świadka koronnego Nabila B. i prawnika Derka Wiersuma. "Przestępcy narkotykowi robią co chcą, to jest przerażające" – konkluduje "AD".

Mark Rutte: Zbrodnia jest szokująca i niezrozumiała

Radio BNR przekazało informację, że premier Mark Rutte spotkał się w Hadze z koordynatorem ds. zwalczania terroryzmu (NCTW). Szef rządu został szczegółowo poinformowany o okolicznościach ataku.. Zbrodnia jest szokująca i niezrozumiała – ocenił Rutte.

Holenderska klasa polityczna jest w głębokim szoku po ataku na de Vriesa. To straszna wiadomość – powiedział minister finansów Woopke Hoekstra, który otrzymał informację o ataku na reportera podczas debaty w parlamencie.

To uderzenie w dziennikarstwo – ocenił ze swej strony Thomas Bruning, sekretarz generalny Holenderskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.