Węgry pozostaną członkiem Unii, dopóki ta się nie rozpadnie.(…) Czuję, że niemal na pewno dożyję momentu, gdy Unia Europejska przestanie istnieć w obecnej postaci. Kierunek, w jakim zmierza pod względem gospodarczym, społecznym, duchowym i moralnym, jest nie do utrzymania – ocenił Koever.

Reklama

Podkreślił przy tym, że nie kibicuje rozpadowi UE i nie wiadomo, czy to, co nastąpi później, będzie dla Węgier lepsze. Unia – w jego ocenie – jest od stuleci tworem umożliwiającym najlepszą realizację węgierskich interesów narodowych i największe pole manewru, chociaż "w coraz mniejszym stopniu, gdyż coraz agresywniej i szybciej próbują ją przeistoczyć w coś na kształt atlantyckiego imperium".

Renesans unijnej prawicy

Jednocześnie Koever wyraził przekonanie, że po następnych lub jeszcze kolejnych wyborach nastąpi renesans unijnej prawicy, co wpłynie nie tylko na instytucje europejskie, ale także na cały klimat polityczny.

Ocenił np., że prawica przejmie władzę we Włoszech pod przywództwem szefowej Braci Włochów Giorgii Meloni lub szefa Ligi Matteo Salviniego, przez co "zmieni się rozkład sił także na szczeblu europejskim". W jego przekonaniu to samo może stać się we Francji, gdyż zaostrza się tam rywalizacja miedzy centrum i „stojącymi za nim” siłami lewicowo-liberalnymi a radykalną prawicą narodową i możliwe, że "odradzająca się tradycyjna centroprawica będzie śmiała się jako ostatnia".

Pytany o kontrowersje wokół planowanej budowy w Budapeszcie oddziału chińskiego Uniwersytetu Fudan, Koever wyraził przekonanie, że była to słuszna decyzja.

Zarzucił przy tym krajom, które krytykują ten krok, że podczas gdy wyrażają obawy o bezpieczeństwo Europy z uwagi na ryzyko wzrostu chińskich wpływów, to ich własna współpraca gospodarczo-handlowa z Chinami dynamicznie rośnie. „Nie chcą, żebyśmy bez ich pozwolenia robili to, co im samym wolno” – oświadczył.

Przywódcy wspomnianych krajów zachodnioeuropejskich na przestrzeni historii nigdy nie traktowali mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej jak ludzi. Patrzyli na region jako na tereny do podbicia i podziału – oznajmił Koever, podając przykład m.in. rozbiorów Polski. I dodał: O ile pamiętam, była mowa o ponownym zjednoczeniu Europy, a nie o aneksji Europy Środkowo-Wschodniej.

Wybory parlamentarne

Odnosząc się do wyborów parlamentarnych na Węgrzech w 2022 r., szef parlamentu powiedział, że "trzeba być gotowym na wszystko". Berlin i Waszyngton już zgłosiły chęć ingerowania w węgierską politykę za pośrednictwem opinii publicznej – mam na myśli audycje Deutsche Welle i Wolnej Europy – oznajmił, dodając, że na Węgrzech są i będą obecne "służby określane trzyliterowymi skrótami".

Pytany, czy po 12 latach rządzenia Fideszowi, który wygrywał wszystkie wybory parlamentarne od 2010 r., nie przydałoby się przejść do roli opozycji, odparł, że "Fideszowi – w ramach odpoczynku – może tak, ale krajowi na pewno nie".

Zarzucił przy tym zjednoczonej opozycji, że nie ma żadnego pojęcia o rządzeniu, a w dodatku składa się z sił, których wypowiedzi stoją ze sobą w ostrej sprzeczności. Nie widzę na razie szans, by powstała z tego większość wyborcza, nie mówiąc już o zdolności do rządzenia – podsumował.

Koevera zapytano też o to, co ewentualny kolejny rząd Fideszu powinien zrobić inaczej. Odpowiedział, że w każdej kadencji pojawiają się inne wyzwania, jak choćby kryzys migracyjny w 2015 r. czy teraz pandemia. Teraz, gdy z Afganistanu wycofują się Amerykanie, zachęcam wszystkich do modlitwy, żeby nie ruszyła nowa fala do Europy, bo mogłoby to mieć nieprzewidywalne konsekwencje. Poza tym wielu mówi, że Covid też nie zniknie zupełnie, a nawet że musimy się przygotować na regularne epidemie – powiedział.

Odniósł się też do krytykowanej m.in. przez Komisję Europejską ustawy o ochronie dzieci. Powiedział, że to "jedna z najważniejszych ustaw ostatnich 12 lat" i jest z niej zadowolony. O rządach Fideszu powiedział zaś, że to „jedna z najbardziej udanych dekad w historii Węgier, podczas gdy świat wokół nas zaczyna się rozpadać”. Dlatego węgierska polityka zaczęła liczyć się bardziej, niż wynikałoby to z rozmiarów i wagi kraju – dodał.

Reklama