"Zachód przegrał wojnę z talibami i jest to oczywiste. Ludzie wolą mówić oględniej o 'afgańskiej katastrofie', ale nie da się ukryć, że była to przede wszystkim wojna. (...) Talibowie wygrali. Przegranymi są USA, NATO i Niemcy. To trzeba podkreślić jasno, szczególnie w sytuacji, gdy rozpoczęło się układanie relacji z nowymi władzami w Kabulu" - stwierdza tygodnik.

Reklama

Berlin tymczasem robi to, co wszystkie rządy Niemiec robią od 20 lat - "nie mówią jasno, co tak naprawdę dzieje się w Afganistanie" - uważa "Die Zeit". "Minęło kilka lat, kilka potyczek, kilku zabitych żołnierzy Bundeswehry, zanim minister obrony nie przyznał w końcu, bardzo wstydliwie, prawdy. Gdy minister obrony Karl-Theodor zu Guttenberg w 2010 roku przyznał, że w przypadku Afganistanu można mówić o wojnie, podniosło się wówczas wielkie oburzenie: Wojna?! Niemcy?! Nigdy! Niemcy nawet nie strzelają, strzelają zawsze inni, a Niemcy budują studnie i szkoły” - przypomina „Die Zeit”.

"Talibowie są zwycięzcami w tej wojnie"

Talibowie są zwycięzcami w tej wojnie i to oni dyktują warunki, ale mimo to "nawet dzisiaj Berlin odruchowo się oszukuje". Oczywiście Niemcy nie są jedynym krajem, który utrzymywał swoje "afgańskie złudzenia". W podobnej sytuacji są Stany Zjednoczone, które jeszcze na krótko przed dojściem talibów do władzy mówiły o "300 tys. żołnierzy armii afgańskiej, lepiej wyposażonych i wyszkolonych, którzy powinni być w stanie przeciwstawić się talibom". W ciągu kilku dni "talibowie wysadzili w powietrze ten zachodni teatr iluzji" – podsumowuje "Die Zeit".

Nawet ta ostatnia porażka nie zmieniła podejścia rządu RFN. Zapowiedział on wraz z krajami UE, że wypłaty pomocy humanitarnej dla Afganistanu będą dokonywane tylko wtedy, gdy talibowie będą przestrzegać praw człowieka, demokracji i rządów prawa. "Ale Zachód walczył z talibami przez 20 lat właśnie dlatego, że nie szanowali oni tych zasad. No i teraz, gdy Zachód przegrał wojnę, mówi talibom: Nie wyślemy wam żadnej pomocy, jeśli nie będziecie przestrzegać zasad, o które (na próżno) walczyliśmy z wami od lat" - podkreśla "Die Zeit". "Jeśli talibowie mają poczucie humoru, w Kabulu powinien wybuchnąć głośny śmiech. Od kiedy przegrany może dyktować warunki zwycięzcy? Gdyby tak się stało (…) niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas ("Talibowie nie dostają ani centa") zasłużyłby na Pokojową Nagrodę Nobla" - ironizuje "Die Zeit".

Reklama

"Potrzebują pieniędzy, ale w tym momencie nie są zależni"

Talibowie potrzebują pieniędzy, ale w tym momencie nie są zależni ani od pieniędzy europejskich, ani niemieckich - mają teraz innych, wypłacalnych partnerów, np. emirat Kataru. Także Chiny "mają już bardzo przyjazne i w przyszłości zapewne lukratywne stosunki z talibami".

"Zachód stracił Afganistan, a nie przyznanie się do tej prawdy to oznaka słabości, która rodzi oportunizm" - podkreśla "Die Zeit" i dodaje: "Talibowie doskonale o tym wiedzą, dlatego robią kroki w kierunku Berlina. Słusznie podejrzewają, że jest to siedziba politycznego oportunizmu. (…) Rzecznik talibów już zapowiedział, że chcą oni założyć ambasadę w Niemczech, a pani kanclerz będzie mile widziana i serdecznie przyjęta w Kabulu"