Według przewodniczącego donieckiej administracji obwodowej Pawło Kyryłenki w teren dworca uderzyły dwie rosyjskie rakiety balistyczne krótkiego zasięgu typu Iskander, przenoszące bomby kasetowe. "Podczas rosyjskiego ataku na dworcu znajdowały się tysiące ludzi oczekujących na ewakuację z Donbasu do bezpieczniejszych regionów Ukrainy. Najeźdźcy dobrze wiedzieli, gdzie uderzyć. Wiedzą też, czego chcą - wziąć jako zakładników możliwie największą liczbę cywilów i zniszczyć wszystko, co ukraińskie" - przekazał Kyryłenko na Telegramie. Kyryłenko napisał także, że wielu rannych znajduje się w ciężkim stanie. Podkreślił, że bilans ofiar opiera się na wstępnych ustaleniach. "Dla Rosjan życie ludzkie jest tylko kartą przetargową i narzędziem do osiągnięcia cynicznego celu" - skomentował.

Reklama

Większość pasażerów to kobiety, dzieci i osoby starsze

Na dworcu w Kramatorsku w momencie ataku znajdowało się około 4 tys. osób, większość z nich to osoby starsze, kobiety i dzieci - przekazał szef władz miejskich Ołeksandr Honczarenko, cytowany przez agencję Reutera.

"Był to zamierzony atak na ludność cywilną Kramatorska oraz infrastrukturę kolejową" - oceniono w komunikacie Kolei Ukraińskich.

Reklama

Rosja oskarża Ukrainę o prowokację

Informację o widocznym na fragmentach rakiety napisie „za dzieci” podał dziennik „New York Times”, załączając zdjęcie pozostałości pocisku. Na zdjęciu widać ciemnozielony kadłub pocisku z namalowanym najprawdopodobniej białym sprejem napisem „za dzieci”.

Strona rosyjska odpowiedzialnością za atak w Kramatorsku oskarża Ukraińców, twierdząc, że tylko oni używają rakiet Toczka-U. Media zwracają jednak uwagę, że informacje te są niezgodne z prawdą. Informuje o tym BBC, powołując się na śledczych Conflict Intelligence z 6 marca, którzy podali, że rakieta może pozostawać na uzbrojeniu rosyjskich sił zbrojnych. Również białoruskie media i blogerzy dostarczają dowodów, że Toczka-U była wykorzystywana przez rosyjską armię, m.in. podczas manewrów Związkowa Stanowczość na Białorusi przy granicy z Ukrainą przed atakiem Rosji na ten kraj. Informowała o tym wówczas telewizja białoruskiego ministerstwa obrony.

Zełenski: Cynicznie atakują ludność cywilną

Okupanci ostrzelali zestawami rakietowymi Toczka-U dworzec kolejowy w Kramatorsku, gdzie tysiące ukraińskich cywilów oczekiwało na ewakuację. Niemal 30 ofiar śmiertelnych, a blisko 100 odniosło obrażenia różnego stopnia. Na miejscu znajdują się już policja i służby ratunkowe - przekazał prezydent Wołodymyr Zełenski. Rosyjskie potwory nie zatrzymują się w swoich działaniach. Nie mają sił ani śmiałości, by przeciwstawić się nam na polu walki, dlatego cynicznie atakują ludność cywilną - dodał prezydent.

Brytyjski korespondent: Funkcji dworca nie można było pomylić

W mediach społecznościowych krążą zdjęcia martwych ciał, porozrywanych ciał i wydaje się, że jest to kolejny szokujący akt agresji rosyjskiego wojska wymierzony w cywilów” – ocenił korespondent Sky News John Sparks. Sparks, który odwiedził dworzec w Kramatorsku w poniedziałek i wtorek, podkreślił, że gromadziły się tam osoby próbujące ewakuować się z miasta. Jego zdaniem nie można było się pomylić co do funkcji tego budynku.

Były długie kolejki ciągnące się poza drzwi wejściowe, złożone z ludzi w różnym wieku, którzy przyszli, by wsiąść do pociągów ewakuacyjnych do Lwowa na zachodzie Ukrainy - przekazał Sparks. Były specjalne ułatwienia dla seniorów, dla niepełnosprawnych, dla dzieci. Nie można było tego miejsca pomylić. To centralna stacja kolejowa (…) Nie można było pomylić funkcji, jaką spełniała w tym tygodniu, czyli ewakuacji dziesiątków tysięcy mieszkańców ze wschodniej Ukrainy - zaznaczył korespondent.

Rzeczniczka Białego Domu: Obrazy są potworne i druzgocące

Obrazy z rosyjskiego ataku rakietowego na dworzec w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy są potworne i druzgocące - oświadczyła w piątek dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Kate Bedingfield w wywiadzie dla telewizji CNN.

Rosyjska ofensywa w Donbasie

Kramatorsk to 150-tysięczne miasto w obwodzie donieckim. Trwa tam ewakuacja mieszkańców w związku z prawdopodobnym natarciem rosyjskich wojsk z północnego zachodu, z okolic Iziumu w obwodzie charkowskim, na Kramatorsk i Słowiańsk. Głównym celem tej operacji byłoby połączenie się z siłami Rosjan i samozwańczych prorosyjskich "republik ludowych" (Donieckiej i Ługańskiej - PAP), operujących w okolicach Doniecka i Gorłówki. Powodzenie ofensywy mogłoby skutkować okrążeniem dużego zgrupowania ukraińskich wojsk i stanowiłoby zagrożenie dla miejscowej ludności cywilnej.(P