Wśród wykorzystywanych przez Rosję rakiet są pociski manewrujące różnego bazowania – lądowego, powietrznego i morskiego. Jak powiedział Jurij Ihnat, z okrętów odpalane są rakiety Kalibr, a z samolotów różnego typu pociski Ch, zarówno współczesne, np. Ch-101 i Ch-555. Rosjanie wykorzystują także starsze pociski z tej grupy, pochodzące jeszcze z zapasów radzieckich.

Reklama

Są jeszcze Iskandery-K. To pocisk manewrujący, który leci bardzo nisko, co znacznie utrudnia jego zestrzelenie. Chociaż prędkość mają taką samą jak Kalibry czy Ch-101. Pomimo tego były przypadki ich zestrzelenia nad Ukrainą - powiedział Ihnat.

Rosjanie mają na uzbrojeniu pociski do operacyjno-taktycznych systemów Iskander-M, a także Toczkę-U o zasięgu do 120 km. Toczka-U jest także u nas. Oprócz tego, Rosjanie mają rakiety systemów nadbrzeżnych Bastion, Oniks oraz Bał – z przeciwokrętowym pociskiem Ch-35” – wskazał Ihnat. Wojska przeciwnika ostrzeliwują ukraińskie miejscowości z wyrzutni rakietowych Grad, Smiercz, Uragan, Tornado-S. Te systemy odpalają pociski rakietowe, ich w zasadzie niczym nie da się zestrzelić - zaznaczył wojskowy.

Rosjanie używają także... pocisków przeciwlotniczych

Reklama

Ihnat podkreślił, że Rosjanie ostrzeliwują cele naziemne na Ukrainie także z systemów przeciwlotniczych S-300. Obecnie wróg masowo wykorzystuje je do ostrzeliwania celów naziemnych – powiedział. Nie ma jednego miejsca czy kierunku, z którego Rosja atakowałaby najczęściej. Rakiety, wyjaśniał Ihnat, są wystrzeliwane z terytorium Białorusi, z akwenu Morza Czarnego i z terytorium Rosji.

Reklama

Jeśli chcą zaatakować z północy i wystarcza im zasięgu, to używają bombowców Tu-22M3 z rosyjskiego lotniska Szajkowka (w obwodzie kałuskim), używając rakiet Ch-22. To jeden z najbardziej niszczących pocisków, o masie ładunku 960 kg - powiedział wojskowy. Kalibry najczęściej są odpalane z okrętów na Morzu Czarnym. Jak wyjaśnił Ihnat, w sumie jednocześnie można wystrzelić 40 rakiet, lecz najczęściej wystrzeliwane jest 6-7 pocisków. Ataki następują ze wszystkich kierunków – z terytorium Białorusi, z Morza Czarnego, z północy Rosji, z regionu Morza Kaspijskiego - podsumował przedstawiciel ukraińskich sił powietrznych.

Dodał, że Rosjanie codziennie odpalają także rakiety Ch-59 z samolotów, które patrolują terytoria wzdłuż granicy z Ukrainą, a także pociski przeciwradarowe. To coś w rodzaju (amerykańskich) HARM, ale z czasów radzieckich. Są to pociski Ch-31 i Ch-58 - wyjaśnił. Rosjanie przynajmniej kilkukrotnie atakowali cele na Ukrainie ponaddźwiękowymi pociskami lotniczymi Kindżał, jednak, jak zaznaczył Ihnat, dokładna liczba jest trudna do ustalenia. Według różnych źródeł było ich od kilku do kilkunastu.

Tak broni się Ukraina

Rzecznik dowództwa sił powietrznych Ukrainy wyjaśnił, że od początku rosyjskiej inwazji Ukrainie udało się stworzyć system obrony powietrznej, który optymalnie wykorzystuje zasoby posiadane przez ten kraj. Jego zdaniem to unikalny system, jakiego nie ma nigdzie indziej na świecie. Walczymy starymi radzieckimi zasobami, wykorzystując różne rozwiązania taktyczne. Wypracowaliśmy system ostrzeżeń. Używamy systemów przeciwlotniczych, myśliwców, ręcznych systemów przeciwlotniczych - na terenie całego kraju rozstawieni są ludzie z ręcznymi wyrzutniami - powiedział Ihnat.

Co trzeba robić? Wzmacniać naszą obronę powietrzną nowym uzbrojeniem, które mają do nas dotrzeć. Są to m.in. NASAMS i IRIS-T. Na razie jednak te zaplanowane ilości to za mało. Będzie to jednak pierwszy krok, kiedy partnerzy przekażą nam zachodnie zasoby obrony powietrznej - dodał. Rosyjskie samoloty, jak zaznaczył od niemal czterech miesięcy nie wlatują w przestrzeń powietrzną Ukrainy, bo zrozumieli, że poniosą duże straty. Co by nie mówiła ich propaganda, system obrony powietrznej u nas jest - podkreślił.