Dziennik Gazeta Prawana logo

Tortury w niemieckich uzdrowiskach dla dzieci. "Rząd nie chce uznać cierpienia ofiar"

18 października 2022, 07:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bite, pozbawiane snu, przykuwane do łóżek - dzieci z uzdrowisk, które funkcjonowały w Niemczech w latach 1945 - 1990 domagają się sprawiedliwości. Jak informuje stowarzyszenie skupiające poszkodowanych, dziś dorosłych już ludzi, rząd federalny "nie chce uznać ich cierpienia". Szefowa organizacji powiedziała PAP, że ofiary będą nadal walczyć o ujawnienie prawdy i możliwość wysłuchania w Bundestagu.

Od 2019 roku ofiary "kuracji" w niemieckich uzdrowiskach domagają się uznania ich cierpienia i dochodzenia w sprawie przyczyn nadużyć.Federalne Ministerstwo ds. Rodziny poinformowało jednak ofiary, że rząd federalny nie poczuwa się do odpowiedzialności i nie udzieli im żadnego wsparcia. Wydanie tego komunikatu "zajęło ministerstwu ponad dwa lata" - napisała Anja Roehl, przewodnicząca zajmującego się sprawą wysyłanych dzieci stowarzyszenia Verein Aufarbeitung und Erforschung Kinderverschickung (AEKV).

Zapytana przez PAP o dalsze kroki stowarzyszenia, Roehl podkreśliła, że . Poinformowała również, że .

Ponura historia niemieckich uzdrowisk

Od końca lat czterdziestych XX wieku, czyli niedługo po zakończeniu wywołanej przez Niemcy wojny światowej, w RFN masowo wzrastała liczba chłopców i dziewcząt niedożywionych lub z nadwagą. Dzieci kierowano do sanatoriów i domów opieki na tzw. kuracje. "Stało się to dobrze prosperującym biznesem: miliony dzieci w wieku od dwóch do czternastu lat, były poddawane przez sześć do dwunastu tygodni czarnej pedagogice, której personel często uczył się w czasach nazizmu" - napisał dziennik "Süddeutsche Zeitung".

Nagłośnionym przez Roehl - która sama było dzieckiem poddanym okrutnym "kuracjom", i to dwukrotnie - procederem coraz częściej zajmują sie media, ale także naukowcy. Ostatno Christian-Albrechts-Universitaet zu Kiel (CAU) przeprowadził dochodzenie w sprawie złego traktowania dzieci wysłanych do ośrodków w Sankt Peter-Ording w Szlezwiku-Holsztynie. Opracowanie powstało w oparciu o kilka tysięcy stron materiałów archiwalnych, dziesięć wywiadów indywidualnych oraz kilkaset ankiet z badania zewnętrznego.

Według badania, dzieci wywożone do uzdrowisk zgłaszały przemoc fizyczną, taką jak kary cielesne, więzienie, pozbawienie żywności lub przymus jedzenia. Osoby poszkodowane często wspominały o przemocy psychicznej, m.in. obelgach, zawstydzaniu, poniżaniu lub zakazach. Jedna z ofiar opowiedziała stowarzyszeniu, że dla odstraszenia tych, którzy odzywali się bez pozwolenia, włożono ją do worka i zaniesiono przed piec, gdzie grożono, że zostanie spalona. Innemu dziecku grożono zaś utopieniem.

Niemieckie media opisywały historię 9-letniej dziewczynki, która przyjechała do uzdrowiska w 1968 roku. "W swojej walizeczce miała małą pluszową sowę i książkę o Mozarcie. Gdy tylko przeszła przez żelazną bramę wraz z około 16 innymi dziewczynkami i znalazła się na tzw. placu apelowym, wszystko zostało jej odebrane. Walizki zostały opróżnione, a ich zawartość ułożona w stosy. Na jednym stosie były pluszaki, na drugim książki, a na trzecim obcięte włosy" - ujawnił "Süddeutsche Zeitung".

Dochodziło do śmierci dzieci

Niejednokrotnie dochodziło też do śmierci podopiecznych. W Bad Salzdetfurth w Dolnej Saksonii siedmiolatek zadławił się wymiocinami, dziewczynka zmarła na infekcję, a w maju 1969 r. trzylatek został pobity na śmierć przez inne dzieci.

Na dzieciach przeprowadzano też eksperymenty medyczne, m.in. testowano leki. Ustalono, że np. w 1960 roku na ponad 300 dzieciach w klinice płuc Caritas w Wittlich testowano talidomid - lek o działaniu przeciwwymiotnym, przeciwbólowym i usypiającym, opracowany przez chemików z RFN w 1953 roku. W 1960 roku udowodniono, że lek ten ma silne działanie teratogenne i powoduje poważne wady rozwojowe, m.in. brak kończyn.

Dla wszystkich krajów związkowych byłej Republiki Federalnej liczbę dzieci wysłanych na kuracje w latach 1945-1990 szacuje się, według różnych obliczeń, na sześć do ośmiu milionów lub nawet dwanaście milionów. Poszkodowani chcą, aby ich cierpienie zostało uznane i aby przypominały o nim tablice pamiątkowe w uzdrowiskach, w których przeżyły gehennę.

Z Berlina Berenika Lemańczyk  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj