Czibrin wcześniej zapewniał, że nie brał udziału w przestępstwach dokonanych przez swoją formację, a podczas pobytu na Ukrainie "ani razu nie użył broni". Jak przyznał podczas rozmowy z serwisem Insider, był jednak świadomy okrucieństw i rabunków, których dopuszczali się jego koledzy.
Syndrom Rambo
- mówili, że jesteśmy siłą, mamy czołgi, pojazdy opancerzone, broń i tak dalej. - relacjonował Czibrin.
Dezerter potwierdził, że w miejscowości Andrijiwka w pobliżu Buczy agresorzy zgwałcili matkę i jej córkę. - powiedział były rosyjski wojskowy.
W jego ocenie najeźdźcy przebywają na Ukrainie "w strasznych warunkach". "Ci ludzie długo nie widzieli normalnego świata. Nie mają normalnych warunków życia. Ukraińska armia pokazała kadry ze swojego okopu, gdzie wszystko jest jak u ludzi - schron, zabezpieczenie przed wilgocią, normalne łóżka, elektryczność. Ukraińskie wojsko zdecydowanie lepiej traktuje swoich żołnierzy" - podkreślił Czibrin.
Jak dodał, rosyjscy dowódcy wywierali na podwładnych presję, grożąc im "ucięciem genitaliów" w przypadku ucieczki z frontu lub poddania się przeciwnikowi.
Gdy Czibrin zdezerterował, odwróciła się od niego nawet własna rodzina. - przyznał były żołnierz.
Jak powiadomił w połowie listopada brytyjski dziennik "The Guardian", pochodzący z Jakucka na Syberii 27-letni Czibrin wstąpił do armii latem 2021 roku, próbując rozwiązać w ten sposób swoje problemy finansowe.
Po czterech miesiącach wojny na Ukrainie żołnierz uciekł z frontu 16 czerwca, ukrywając się w ciężarówce zmierzającej do Rosji po zapasy żywności. Następnie skontaktował się z obrońcami praw człowieka z sieci Gulagu.net, którzy pomogli mu w wyjeździe z rodzinnego kraju. 15 listopada żołnierz wylądował w Madrycie, a dwa dni później został zwolniony z centrum imigracyjnego na lotnisku. Uciekinier będzie w najbliższym czasie przebywał w tymczasowym ośrodku dla uchodźców.