Dziennik Gazeta Prawana logo

Kometa "Matka Smoków" na niebie. Taka okazja zdarza się raz na 71 lat

29 marca 2024, 08:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jak informuje Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), na zajmujących się astronomią amatorów i zawodowców czeka nie lada gratka. Na północnej półkuli można już oglądać "Matkę smoków"
Jak informuje Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), na zajmujących się astronomią amatorów i zawodowców czeka nie lada gratka. Na północnej półkuli można już oglądać "Matkę smoków" (fot. ESA)/Inne
Jak informuje Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), na zajmujących się astronomią amatorów i zawodowców czeka nie lada gratka. Na północnej półkuli można już oglądać "Matkę smoków". 

Czym jest "Matka Smoków"?

Kometa 12P/Pons-Brooks to obiekt, którego jądro ma średnicę 30 km, obiega Słońce co ok. 71 lat i znany jest dużego warkocza oraz widowiskowych eksplozji gazu i pyłu.

Kometa bywa nazywana "diabelską", co zawdzięcza dziwnym rogom widocznym na jej zdjęciach. Rogi te powstały wskutek wybuchów na jej powierzchni. Mimo to Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) w swoim komunikacie wybrała nazwę "Matka smoków", nawiązującą do popkultury i wskazująca kometę jako prawdopodobne źródło roju meteorów (Kappa Drakonidów) pojawiającego się co roku, w okresie od końca listopada do połowy grudnia.

Zależnie od odległości od Słońca widoczność komety mocno się zmienia: od ledwo dostrzegalnej do widocznej nawet nieuzbrojonym okiem czy z pomocą lornetki.

Najbliżej Ziemi znajdzie się w czerwcu, wtedy na półkuli północnej nie będzie już można jej dostrzec ze względu na długi dzień.

Jak podaje ESA, najlepszy moment do obserwacji ma nastąpić na przełomie marca i kwietnia. Będzie ją można wtedy zobaczyć na zachodzie, przez kilka godzin po zmierzchu.

Odkrycie komety

Oficjalna nazwa komety pochodzi od nazwisk odkrywców: francuskiego astronoma Jeana-Louisa Ponsa oraz brytyjsko-amerykańskiego astronoma Williama R. Brooksa.

Pons zauważył kometę w 1812 roku i określił okres jej orbity na 65-75 lat. Z kolei Brooks, w kolejnym zbliżeniu komety do Ziemi zweryfikował obliczenia Ponsa.

Eksperci z ESA przypominają, że komety to nie tylko źródło estetycznych doznań dla miłośników kosmosu. Obiekty te, liczące prawie 5 mld lat powstały razem z Układem Słonecznym i mogą wiele powiedzieć o jego przeszłości.

Jednocześnie z powodu grawitacyjnych oddziaływań często podróżują z rubieży systemu aż do wewnętrznych planet, a to czyni ich orbity szczególnie interesującymi. Z tego powodu ESA wysłała sondy w kierunku komet.

Już w 1986 roku sonda Giotto przeleciała w pobliżu jądra komety Halleya. W 2014 roku Rosetta weszła na orbitę wokół komety 67P/ Churyumov–Gerasimenko. Był to pierwszy próbnik, który śledził kometę w jej drodze wokół Słońca, co więcej odłączył się od niej lądownik, który osiadł na komecie.

W tym roku ma wystartować misja Hera. Ta sonda, razem z niewielkimi satelitami ma dokładnie zbadać skutki uderzenia w kometę Dimorphos zorganizowanego w 2022 roku, w ramach misji NASA DART.

Rozważana jest także misja w kierunku asteroidy Apophis, która w 2029 roku zbliży się na wyjątkowo małą odległość do Ziemi. W 2029 roku ma także wystartować sonda Comet Interceptor, która ma przelecieć w pobliżu komety po raz pierwszy odwiedzającej Układ Słoneczny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj