Dziennik Gazeta Prawana logo

Trump ma do niego słabość, ale Netanjahu może przelicytować. "Bibi zachowuje się jak szaleniec"

22 lipca 2025, 19:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Trump i Benjamin Netanjahu
Donald Trump i Benjamin Netanjahu/East News
Biały Dom poinformował, że prezydent Donald Trump nie zaaprobował izraelskich ataków na Syrię, które kontynuowano nawet wtedy, gdy Biały Dom nakazał je przerwać. Od pewnego czasu rząd premiera Izraela Benjamina Netanjahu testuje cierpliwość administracji USA – pisze we wtorek magazyn "Time", wyraźnie sugerując, że przywódca Izraela może przelicytować, bo nawet sympatia Trumpa ma swoje granice.

Niektórzy przedstawiciele administracji Trumpa są już zirytowani krnąbrną postawą Netanjahu.

"Bibi zachowuje się jak szaleniec"

Jeden z nich powiedział portalowi Axios: "Bibi zachowuje się jak szaleniec. Cały czas coś bombarduje (...). To może utrudnić to, co Trump zamierza osiągnąć”"w stosunkach bliskowschodnich.

Zaskoczenie Trumpa atakami Izraela

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt przyznała, że prezydent był zaskoczony izraelskimi atakami na cele w Syrii, a także na katolicki kościół w Strefie Gazy. Dodała jednak, że Trumpa "cieszą dobre, robocze stosunki z premierem Bibi Netanjahu", a ponadto prezydent często kontaktuje się z szefem izraelskiego rządu.

Netanjahu "zaklinaczem Trumpa"

Clemens Chay, ekspert z Instytutu Bliskiego Wschodu na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, ocenia, że to sam Trump ośmiela rząd Izraela, ponieważ popiera jego inicjatywy nawet wtedy, gdy mogą one storpedować plany Waszyngtonu dotyczące Bliskiego Wschodu. Premier Netanjahu jest przekonany o tym, że potrafi być "zaklinaczem Trumpa" – podkreśla Chay w wywiadzie dla "Time'a".

Magazyn przypomina, że Izrael zaatakował Syrię właśnie teraz, gdy Trump zabiega o zbudowanie dobrych relacji z tym krajem; zbombardował Iran, chociaż właśnie wtedy toczyły się negocjacje w sprawie porozumienia nuklearnego USA z Teheranem. Dzień po uzgodnieniu z rozejmu z Damaszkiem, wypracowanego dzięki interwencji specjalnego wysłannika Waszyngtonu Toma Barracka, izraelskie siły zbombardowały kwaterę główną syryjskiej armii i obiekty w pobliżu pałacu prezydenckiego w Damaszku.

Netanjahu zapewnia sobie stałe poparcie Białego Domu w dużej mierze dzięki "graniu na miłości własnej Trumpa" takimi pomysłami jak nominowanie go do Pokojowej Nagrody Nobla, ale może się okazać, że przekroczy granice wyznaczane przez przedstawicieli administracji USA – uważa Chay.

Zdarzają się sytuacje, w których Trump irytuje się na Netanjahu. Gdy prezydent USA ogłosił zawieszenie broni w konflikcie z Iranem, a Izrael kontynuował ataki na irańskie obiekty, Trump powiedział dziennikarzom, że "nie jest zadowolony z Iranu, ale tak naprawdę to nie jest zadowolony z Izraela".

Wydaje się jednak, że izraelski rząd naraża się głównie członkom gabinetu Trumpa, a sam prezydent – jak relacjonuje Axios, powołując się na rozmowę z przedstawicielem administracji – nie ma zastrzeżeń do działań izraelskich sił w Syrii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj