Ahmadineżad wezwał wczoraj władze w Islamabadzie, by aresztowały „agentów”, którzy ramię w ramię z bojownikami organizacji Dżundallah (Żołnierze Boga) mieli przygotować atak na oficerów elitarnego Korpusu w mieście Sarbaz, w prowincji Sistan-Beludżystan. Władze w Teheranie twierdzą też, że lider Dżundallah - około 25 letni Abdolmalek Rigi - ukrywa się na terytorium sąsiada.
Licząca około tysiąca członków grupa Rigiego wyrasta na największe zagrożenie dla władz w Teheranie od czasów zdławienia partyzantki Mudżahedinów Ludowych w latach 80. i 90. Żołnierze Boga ogłosili swoje powstanie w 2003 r. - Pierwszego poważnego zamachu dokonali dwa lata później, , składającego akurat wizytę w prowincji. Teheran kreuje rebeliantów z Beludżystanu przede wszystkim na marionetki Amerykanów.
- najczęściej USA i Wielką Brytanię, albo pakistańskich sąsiadów. Brakuje jednak jakichkolwiek dowodów na to, żeby CIA czy pakistańskie ISI wspierały bojowników" - mówi nam Anthony Seaboyer, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej.
Władze irańskie mają jednak swoje argumenty: jednoznacznych dowodów nie ma, ale jest wiele poszlak wskazujących na O potencjalnych związkach Żołnierzy Boga z Amerykanami spekulował m.in. były oficer CIA Robert Baer, słynny amerykański dziennikarz śledczy Seymour Hersh oraz reporterzy stacji ABC. Renomowany think-tank Stratfor uznał, że Waszyngton co najmniej „zachęca” Dżundallah do działania - o ile nie wspiera organizacji bezpośrednio.
Co więcej, w kwietniu 2007 r. Rigi wypowiadał się na falach perskiego serwisu Głosu Ameryki - medium wspieranego przez amerykański rząd. komentuje Anthony Seaboyer. Teheran jest przekonany, że przestępczy charakter organizacji nie wyklucza jej związków z USA i realizowania na rzecz Waszyngtonu zleceń politycznych. Iran od 30 lat toczy ze szmuglerami regularną wojnę. Dżundallah może mieć powiązania zarówno z przemytnikami, z Zachodem, jak i działającą w Pakistanie Armią Wyzwolenia Beludżów czy wreszcie - Al-Kaidą.