Dziennik Gazeta Prawana logo

Uzależnieni od alkoholu wsiadają za kółko, mimo, że nie chcą [WYWIAD]

20 lutego 2025, 18:18
W jaki sposób udało się zmniejszyć liczbę pijanych kierowców na polskich drogach? Czy zaostrzanie kar wobec pijanych kierowców ma sens? Jakie inne metody można zastosować, by na zmniejszyć liczbę tragedii?

Pijani kierowcy niszczą życie sobie i innym

W 2024 roku policjanci zatrzymali 91300 osób prowadzących pod wpływem alkoholu. To oznacza spadek w stosunku do roku poprzedniego o ponad 4339 przypadków. Niektórzy z nich, zwłaszcza jeśli są sprawcami wypadków, bądź jest to kolejny raz, kończą w zakładach karnych

- Kręcąc reportaż, rozmawiałem z człowiekiem, który odsiaduje 9 lat więzienia za jazdę po pijanemu. To są straszne historię. Oprócz tego, że komuś wyrządzają potworną krzywdę, to jeszcze niszczą życie własne i swoich bliskich - mówił w programie Jest Temat Dziennik.pl Łukasz Zboralski, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego i infrastruktury, redaktor naczelny portalu brd24.pl.

Kary dla pijanych kierowców? Podwyższanie nie ma sensu

Zaostrzyć kary dla prowadzących na podwójnym gazie - taki postulat pojawia się bardzo często, zwłaszcza po głośnych wypadkach, w których pijany kierowca wyrządza komuś krzywdę. Czy taki kierunek działań byłby skuteczny?

- Spora część ludzi, którzy jeżdżą po alkoholu wydmuchuje 2-3 promile. Ja kiedyś testowałem alkomat, kiedy dojechałem do 1 promila byłem kompletnie pijany. Alkoholicy podtrzymują to stężenie cały czas, ten organizm inaczej funkcjonuje. Przy dawce, która mnie by uczyniła nieprzytomnym, oni wsiadają w auto i jadę do pracy. Bardzo dużo osób, które widzimy w kronikach policyjnych, to ludzie z chorobą alkoholową. To oni często jeżdżą z zakazami sądowymi, wracają na drogę, mimo tego, że grozi im bardzo wysoka kara. W ich przypadku windowanie kary nie ma sensu, bo nie zatrzyma ich nawet perspektywa kary 30 czy 40 lat więzienia - wyjaśnił Łukasz Zboralski.

Co zmniejszyło liczbę pijanych kierowców?

Nie tylko ludzie cierpiący na chorobę alkoholową są zatrzymywani za jazdę po pijanemu. Część z nich to okazjonalni użytkownicy, którym zwyczajnie zabrakło przytomności umysłu i odpowiedzialności. W ich przypadku skuteczną metodą okazała się wprowadzona w 2024 roku konfiskata samochodów.

- To, że im zabieramy samochody, utrudnienie im tego, żeby wsiedli do niego ponownie i jechali, a następnie licytacja, sprawia, że powrót za kółko, mimo zakazu jest mocno utrudnione - zauważył Zboralski. Według eksperta ta zmiana nie wyczerpuje jednak palety działań, jakie powinny zostać podjęte.

Terapia zamiast więzienia

Według Łukasza Zboralskiego nie ma sensu wsadzanie kierowców - alkoholików do więzienia. Bo to nie rozwiązuje ich problemu.

- Lepiej żeby te pół roku spędził na terapii. Życzyłbym sobie, by tak jak na Słowacji, ktoś zatrzymany za jazdę po pijanemu, miał obowiązkową rozmowę z psychologiem od uzależnień. Kimś, kto zdiagnozowałby czy to jednorazowy wybryk, czy poważniejszy problem. Jeśli to drugie, takie człowiek powinien mieć zapewnioną terapię. Ale jak to u nas wygląda? Człowiek się zgłasza, mówi, że ma problem i słyszy, że ma wizytę za rok - zauważył ekspert.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj