- odpowiedział nam Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP, pytany o losy spotu w telewizji publicznej. -.
Rakowiecki dodaje, że w ocenie TVP choć ideą twórców spotu była właśnie chęć zaszokowania, to nadawca publiczny musi wyraźnie wyznaczyć granicę, do której szokowanie jest uzasadnione w przestrzeni publicznej, ale i od której służy ono już w istotnym stopniu epatowaniu wulgarnością: . - podkreślił rzecznik telewizji.
Spot już wcześniej wzbudzał wiele kontrowersji. Jak pisaliśmy, Polskie Radio nie zgodziło się na jego emisję, równie doszukując się w materiale obscenicznych odniesień.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Pornografia w spocie? Dlaczego media publiczne nie chcą go wyemitować? >>>
Tak choćby ocenił Tomasz Sekielski, który sam wezwał, by zaprzestać olewania:
Jestem za. Dość olewania - Obywatele decydują!: https://t.co/i4WnsENXKl przez @YouTube
— Tomasz Sekielski (@sekielski) listopad 4, 2014
Zaś prawnik Piotr Vagla Waglowski szefa ISPRO zachęca, by nakręcił spot o tym jak wdzięczny jest politykom, bo taki TVP na pewno pokaże:
@Rafal_Gorski Zrób spot specjalnie dla telewizji.Powiedz tam, że jesteś wdzięczny, że politycy zawsze dotrzymują obietnic i dbają o wyborców
— VaGla (@VaGla) listopad 3, 2014
Zdarzały się tez głosy negatywne. Dziennikarz RMF Tomasz Skory jednoznacznie ocenił go jako "na granicy prostactwa:
@Rafal_Gorski Znowu? Nie podoba mi się. Nazbyt dosłowny, na granicy prostactwa, albo za nią.
— Tomasz Skory (@TomaszSkory) listopad 4, 2014
Według rzecznika TVP właśnie negatywne opinie są jedną z przyczyn decyzji TVP.
- stwierdza Jacek Rakowiecki. - - dodaje.
I jednoczenie podkreśla, że komisja TVP zaproponowała INSPRO publikacje poprzedniego spotu, który także zachęcał do aktywności wyborczej, a był bardziej atrakcyjny.
Spot z Julią Kamińską w ciągu tygodnia na YouTube obejrzano już ponad ponad 290 tys. razy.