Na spotkaniu z dziennikarzami Jacek Wojciechowicz - startujący w wyborach jako kandydat niezależny - wziął na warsztat kilka kluczowych obietnic dwóch kontrkandydatów.
Skrytykował np. postulaty Rafała Trzaskowskiego, by w ciągu kilku lat przygotować zupełnie nowe studium zabudowy Warszawy, uwzględniające nadchodzące zmiany społeczne. - zwrócił uwagę Wojciechowicz.
Inna obietnica Trzaskowskiego - ginekolog dostępny przez 24 godziny na dobę. ocenił Wojciechowicz. Przekonywał też, że nie da się - tak jak by chciał tego Trzaskowski - oznaczyć wszystkie szpitale, w których lekarze kierują się klauzulą sumienia.
- przypomniał.
Ostatnia obietnica Trzaskowskiego, którą skrytykował były wiceprezydent, to walka z tzw. "reklamozą". Chodzi m.in. o wprowadzenie regulacji, które nie pozwalałyby zasłaniać całych budynków płachtami reklamowymi. - przekonywał Wojciechowicz.
Dostało się też Patrykowi Jakiemu i jego obietnicom. Pierwsze, co skrytykował były wiceprezydent miasta, to propozycja 1 tys. zł zapomogi dla osób, które przygarną czworonoga ze schroniska. Zdaniem Wojciechowicza, takie rozwiązanie będzie promować patologie. ocenił.
Najbardziej nierealne jego zdaniem są obietnice Patryka Jakiego dotyczące metra. Po pierwsze, Jaki obiecał budowę dwóch nowych linii metra w przeciągu 5 lat. Zdaniem Wojciechowicza, miasto nie jest gotowe do tak gigantycznego przedsięwzięcia, zarówno od strony dokumentacyjnej (a to kilka lat przygotowań), jak i finansowej.
- skwitował Wojciechowicz. W jego opinii nierealny jest też postulat kandydata Zjednoczonej Prawicy, by stacja metra znalazła się w każdej z 18 dzielnic (dziś metro jest lub trwa jego budowa w 9 dzielnicach).
- ironizował Wojciechowicz.
Jak podsumował, propozycje Patryka Jakiego są nie do zrealizowania ze względów finansowych. Z kolei propozycje Rafała Trzaskowskiego może są „skromniejsze”, ale w dużej mierze już obowiązują. dziwił się Wojciechowicz.
Przy okazji zapytaliśmy byłego wiceprezydenta o to, jak idzie zbieranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie przyszłości lotniska Okęcie. Akcja zaczęła się kilka tygodni temu, a do 6 września Wojciechowicz i jego sztab musi zebrać ponad 100 tys. podpisów. Kandydat nie chciał ujawnić, ile konkretnie głosów poparcia udało się już zebrać - co w samo w sobie nie najlepiej wróży tej inicjatywie. Zresztą sam Wojciechowicz przyznał, że odkąd w życie weszło RODO.
Ponoć ludzie dużo mniej chętnie chcą się teraz dzielić swoimi danymi osobowymi (np. PESEL), które trzeba podać przy składaniu podpisu.
Wojciechowicz skarżył się też, że jako że inicjatywa referendalna jest w „jakimś sensie antyrządowa”, to wiele prywatnych firm, które chciały pomóc w zbieraniu podpisów (np. wykładanie listy poparcia w sklepach) lub deklarowały poparcie dla pomysłu, boją się w niego zaangażować.