Dziennik Gazeta Prawana logo

"Czerwona kartka dla PO". Politolog nie zostawia suchej nitki na liderach koalicji rządzącej

Rafał Trzaskowski Donald Tusk
"Czerwona kartka dla PO". Politolog nie zostawia suchej nitki na liderach koalicji rządzącej/PAP
"To, że na pierwszym miejscu jest PiS, jest porażką PO. Oczekiwania w Platformie były bardzo rozbudzone, zwłaszcza pod koniec kampanii wyborczej" - mówi dla  Dziennik.pl z dr Maciej Onasz, politolog UŁ. 

Z badania exit poll opublikowanego w niedzielę wieczorem przez Ipsos wynika, ze w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju PiS uzyskał 33,7 proc., Koalicja Obywatelska - 31,9 proc., Trzecia Droga - 13,5 proc.; Konfederacja - 7,5 proc., Lewica - 6,8 proc.

Według Ipsos, 2,7 proc. głosów uzyskało Stowarzyszenie Bezpartyjni Samorządowcy. Na inne, lokalne komitety wyborcze zagłosowało 3,9 proc. wyborców.

To, że na pierwszym miejscu jest PiS, jest porażką PO. Oczekiwania w Platformie były bardzo rozbudzone, zwłaszcza pod koniec kampanii wyborczej. I pokazuje to też pierwsza reakcja Donalda Tuska. Jeżeli wychodzi i mówi, że sukcesem jest to, że prezydentem Warszawy jest Trzaskowski, to znaczy, że jest słabo, bo innego wyniku w Warszawie nikt się nie spodziewał - powiedział Dziennik.pl z dr Maciej Onasz, politolog z Katedry Systemów Politycznych Uniwersytetu Łódzkiego.

Na drugim biegunie jest bardzo słaby wynik Lewicy. W mojej cenie to może być efekt ucieczki od szyldu Lewicy, na listy KO. Czarzasty z Biedroniem będą musieli sporo przemyśleć - dodał. 

Zdaniem politologa wybroniła się Trzecia Droga. Może trochę poniżej rozbudzonych oczekiwań, ale to nie jest wynik, którego muszą się wstydzić - zaznaczył.  I Konfederacja, z tego, co widać, po raz pierwszy wejdzie w system samorządowy i tym samym mamy powrót skrajnej pawicy do polskiego samorządu. To może być oczywiście koalicjant dla PiS-u w kilku sejmikach, ale może być też tak, że w innych KO lub TD wyciągną rękę do Konfederacji, co jednak w mojej ocenie nie będzie spójne z oczekiwaniami wyborców - podkreślił dr Onasz. 

Wybory samorządowe 2024 - frekwencja

Z sondażu Ipsos wynika, że frekwencja w wyborach samorządowych wyniosła 51,5 proc. W niedzielę w ciągu dnia Państwowa Komisja Wyborcza informowała, że do godz. 17 frekwencja w wyborach samorządowych wyniosła 39,43 proc. Najwyższą frekwencję - powyżej 42 proc. PKW zanotowała w województwach świętokrzyskim i mazowieckim. Najniższą - 35 proc. stwierdzono w województwie opolskim.

W województwach kojarzonych z PiS-em mieliśmy frekwencję relatywnie wyższą. W największych miastach "szału nie było". Można to odczytywać jako czerwoną kartkę dla PO. Oczywiście powody mogły być różne, jednak te wybory pokazują, że największe miasta niespecjalnie są aktywne w porównaniu z innymi miejscami w Polsce - stwierdził w rozmowie z Dziennik.pl politolog UŁ.

Rozmawiała Aneta Malinowska (aneta.malinowska@infor.pl)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj