>>> Zobacz wywiad z Weroniką Marczuk-Pazurą w serwisie Plejada.pl

Reklama

Była żona znanego aktora ponownie pojawiła się w stacji, która do niedawna ją zatrudniała. Wcześniej spowiadała się w "Teraz My", ale był to program nagrywany i autoryzowany przez jej prawników. Tym razem Marczuk-Pazura przyszła do "Dzień Dobry TVN" i mówiła na żywo.

Najpierw jednak stacja zaprezentowała ostatni odcinek realizowanego przez Weronikę programu, który miał być wyemitowany miesiąc temu. Tak się jednak nie stało, bo Marczuk-Pazura została zatrzymana przez CBA pod zarzutem korupcji.

W krótkim filmie zobaczyliśmy, jak prezenterka odwiedza 3,5-gwiazdkowy hotel w Grecji. W krótkiej czerwonej sukience i klapkach targa na drugie piętro ciężką walizkę. Windy brak. W pokoju nie działa klimatyzacja, a na zewnątrz jest 35 stopni. Przez okienko w łazience z zewnątrz zajrzeć może każdy, a hotel nie zapewnia plażowych ręczników. Najbliższa plaża jest "nie do użycia", a ta w hotelu obok kosztuje 15 euro dziennie. Wycieczka statkiem za okazyjną cenę kończy się sztormem o sile 8 stopni w skali Beauforta. Słowem: katastrofa.

Ten program kończy się symbolicznie: sztormem - zauważyła po emisji prowadząca program Kinga Rusin, a Marczuk-Pazura, nawiązując do swoich przejść z CBA, skomentowała: "Wydawało mi się, że to najgorsze, co może mnie spotkać. 3,5 godziny horroru, wszyscy krzyczeli, ale okazuje się, że mogą być jeszcze straszniejsze rzeczy".

Marczuk-Pazura, która przefarbowała swe jasne włosy na kruczoczarny odcień, żaliła się, że przez sytuację z agentem Tomkiem straciła wiele rzeczy: większość prac i możliwości. Zgubiła też radość życia, optymizm, wiarę w ludzi i w to, że wszystko działa prawidłowo. "Zawsze miałam różowe okulary, a okazuje się, że filmy o agentach nie są wymyślane" - mówiła.

Jednocześnie była żona Cezarego Pazury po raz kolejny zapewniła, że jest "przekonana o swojej niewinności". Żeby się jednak "nie narażać", zdecydowała się odsunąć w cień. Również po to, "by ratować swoich bliskich, którzy już prawie nie żyją".