"Rose zjednoczył polską scenę polityczną – koalicja rządowa, a także Razem i Konfederacja były zgodne: Polska jest suwerennym państwem, a dyplomata naruszył tę zasadę. Jednak PiS i prezydent Karol Nawrocki stanęli murem nie za marszałkiem Sejmu, a za ambasadorem Stanów Zjednoczonych. Komu intuicja podpowiadała lepiej?” - pyta gazeta.
Polsko-amerykańskie relacje
Na zlecenie "Rzeczpospolitej" IBRiS zapytał Polaków, jak oceniają polsko-amerykańskie relacje oraz zachowanie Czarzastego i Rose’a. Zdaniem 53,5 proc. badanych zerwanie przez ambasadora USA stosunków z marszałkiem Sejmu osłabia wiarygodność Stanów Zjednoczonych jako sojusznika Polski. Wg 14,6 proc. ankietowanych raczej lub zdecydowanie ją wzmacnia. Zdania na ten temat nie miało 31,9 proc. respondentów - pisze gazeta.
Słowa ambasadora USA oburzyły nawet wyborców PiS
Gazeta podkreśla, że "słowa ambasadora USA oburzyły nawet wyborców PiS. (...) 44 proc. uczestniczących w badaniu wyborców PiS uważa, że decyzja Rose’a w sprawie Czarzastego osłabia wiarygodność Stanów Zjednoczonych jako sojusznika Polski. 29 proc. badanych w tej grupie jest przeciwnego zdania, a nie ma go 26 proc. ankietowanych wyborców Prawa i Sprawiedliwości” - czytamy.
Konflikt Rose-Czarzasty
Przypomnijmy, że ambasador USA w Polsce Thomas Rose zamieścił na platformie X oświadczenie dotyczące marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. "Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym" – napisał Rose. Jako powód podał "oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta USA Donalda Trumpa".
W odpowiedzi marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty również na X napisał, że zgodnie ze swoimi wartościami stanął w obronie polskich żołnierzy walczących na misjach i nie poparł kandydatury Trumpa do pokojowej nagrody Nobla. Zapewnił też, że szanuje Stany Zjednoczone jako kluczowego partnera Polski.
Czarzasty żałuje swoich słów?
Monika Olejnik zapytała Włodzimierza Czarzastego, czy nie żałuje niektórych słów, które doprowadziły do zerwania kontaktów między nim a ambasadorem USA w Polsce.Różnie to można oceniać. Powiedziałem to, co powiedział kilka dni przede mną premier Kanady - wskazał na antenie TVN24 marszałek Sejmu. Jak dodał, powiedział to, "co było dominującym elementem w kategoriach oceny o zmianie układu sił na świecie".
Dopytany, czy nie poszedł o krok za daleko, odparł: że "nie". Broniłem honoru polskiego żołnierza. Uważam, że Ameryka jest dla nas bardzo ważnym partnerem. Uważam, że naród amerykański jest bardzo ważnym dla nas narodem. Ale nie można rozmawiać na kolanach -podkreślił.