Dziennik.pl logo

Polska literatura straciła wyjątkowego twórcę. Zmarł nagradzany autor "Balladyn i romansów", miał 50 lat

Ignacy Karpowicz (1976-2026)
Ignacy Karpowicz (1976-2026)/PAP
Postaci z pogranicza tradycyjnych ról społecznych i kultur, bohaterowie nie mieszczący się w prostych podziałach płciowych czy narodowych wypełniają powieści Ignacego Karpowicza takie jak "Balladyny i romanse" czy "Sońka". Pisarz zmarł 22 sierpnia w wieku 50 lat. Był laureatem wielu nagród, mówiono o nim, że "wprowadził polską literaturę w nowym wymiar".

Ignacy Karpowicz: pisarz, tłumacz, laureat Paszportu "Polityki" za powieść "Balladyny i romanse" z 2010 roku, pięciokrotny finalista Nagrody Literackiej Nike za powieści "Gesty", "Balladyny i romanse", "Ości" oraz "Ludzie z nieba"” miał korzenie białoruskie - urodził się 26 lipca 1976 w Białymstoku. Okres wczesnego dzieciństwa spędził we wsi Słuczanka pod Białymstokiem, jak wspominał po latach babcia nie czytywała mu bajek, bo była niepiśmienna, ale przekazała mu wspomnienie odchodzącego świata kresowej wsi, której obywatele identyfikowali się narodowo jako "tutejsi".

"Sońka" Ignacego Karpowicza - powrót do przeszłości

"Za moich czasów białoruskie korzenie, akcent, nie były już powodem do wstydu, nie były czymś co się ukrywało, tak jak jeszcze pół wieku temu. A na studiach w Warszawie te korzenie, ta pewnego rodzaju egzotyka, dwujęzyczność, związek z prawosławiem, choć jestem ateistą, dawały mi wręcz pewną przewagę, to był kapitał, atut. Poczucie gorszości, które zaszczepiłem w swoim bohaterze, nie było więc moim udziałem, ale znam osoby, którym było ciężko. Ta wiejskość, chłopskość, dziwny akcent, prawosławność w oczach generacji moich rodziców były obciążeniem, oni to ukrywali, chcieli się tego pozbyć" - wspominał w rozmowie z PAP w 2014 roku. Ukazała się wówczas powieść "Sońka".

Świetny debiut Ignacego Karpowicza

Ignacy Karpowicz studiował na Międzywydziałowych Indywidualnych Studiach Humanistycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował też jako nauczyciel w liceum ogólnokształcącym w Warszawie. Rozwijał zainteresowania z zakresu iberystyki i afrykanistyki, a także zajmował się tłumaczeniami z języka angielskiego, hiszpańskiego i amharskiego, urzędowego języka Etiopii, gdzie przebywał w 2000. W 2002-06 podróżował m.in. po Ameryce Środkowej (Kostaryka, Panama, Gwatemala, Kolumbia, Nikaragua) i Afryce Wschodniej. W 2002 rozpoczął twórczość prozatorską; debiutował na łamach pisma „FA-art” fragmentem nie wydanej w całości powieści "Geometrie".

W 2006 roku Wydawnictwo Czarne wydało jego debiutancką powieść "Niehalo", za którą nominowany był do Paszportu "Polityki". Pisarz zamieszkał w Warszawie. W 2007 otrzymał stypendium "Homines Urbani 2007", przyznane przez Stowarzyszenie Decjusza oraz Instytut Książki w Krakowie i w 2008 przeniósł się na dwa lata do Krakowa. Był też stypendystą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Fragmenty powieści, opowiadania oraz sporadycznie artykuły i recenzje drukował m.in. w pismach "FA-art" (2005-06), "Lampa" (2006), "Dekada Literacka" (2007-09), "Gazeta Wyborcza" (2008 i od 2011), "Morele i Grejpfruty" (2007), "Bliza" (2009), "Polityka" (2009-11; tu w 2009-10 felietony w cyklu "Kawiarnia literacka"), "Znak" (2012), "Charaktery Pisma" (2013), "Książki. Magazyn do czytania" (od 2013).

Ignacy Karpowicz - anomalista, spec od wyjątków

Przemysław Czapliński pisał: „Od początków kariery pisarskiej Karpowicz jawi się jako anomalista, spec od wyjątków. Wprowadza do zwykłego świata przypadek nadzwyczajny i sprawdza, co będzie dalej. Na przykład co się stanie, jeśli pomniki ustawione w naszych miastach zaczną do nas gadać (»Niehalo«, 2006). Albo gdy ciało zmarłego zachowa po śmierci temperaturę żywego organizmu (»Cud«, 2007). Albo jeśli w sklepach zabraknie żelazek i kawy, a na ziemię, wprost do Polski, zejdą bogowie z Olimpu (»Balladyny i romanse«, 2011). Eksperymenty fabularne służą zakłóceniu społecznego porządku i stworzeniu warunków dla zmiany. W »Ludziach z nieba« pisarz zachował postawę samozwańczego badacza, który wprowadza do znanego układu społecznego nowy element, a potem wymyśla językowe i fabularne następstwa”.

Ignacy Karpowicz o outsiderach

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą” Karpowicz tłumaczył swoją skłonność do umieszczania outsiderów w centrum opowieści: "To z pewnością rodzaj powidoku osobistego życiorysu. Urodziłem się jako gej. Jednak to nie jest takie proste, bo ja i świat, to są zupełnie różne przestrzenie. Pisanie o osobach mających płynne tożsamości nie wynika z potrzeby ukazania tego rozbicia, ale wręcz przeciwnie – z chęci lub próby scalenia. Działam w drugą stronę, czyli próbuję dokonać integracji bohaterki czy bohatera ze światem. Przekornie wydaje mi się, że te wszelkie płynności, transgresje itd., w niektórych sytuacjach mogą ułatwiać życie, lub wręcz je w ogóle umożliwiać".

Ignacy Karpowicz - kronikarz środowiska literatów

Karpowicz był kronikarzem środowiska młodych warszawskich pisarzy na początku XXI wieku. W "Balladynach i romansach" pojawia się cała galeria postaci szukających dopiero swojego miejsca w społeczeństwie, które samo gwałtownie się zmienia. Niektóre postaci wzorowane są na przyjaciołach autora, nie zawsze jest im łatwo, jednak całą opowieść przenika optymizm młodości - wszystko wydaje się możliwe, każdy jest w stanie ułożyć sobie życie na swój własny sposób i ma prawo do szczęścia. Wśród śmiertelników pojawiają się też z panteonu kilku mitologii i religii. W jednej z kolejnych powieści - "Ości" - bohaterowie tej powieści wchodzą ze sobą w rozmaite relacje miłosne, niejako unieważniając kategorie płci i wieku. Jak sugerował sam pisarz, utwór mówi o tym, że dotychczasowe modele powiązań międzyludzkich w pewnym sensie zbankrutowały, na naszych oczach wyłaniają się nowe formy społeczne.

Ignacy Karpowicz o rozpaczy i miłości

Ale kolejne powieści straciły ten optymistyczny ton. W "Cudzie" główny bohater ginie potrącony przez samochód, ale jego śmierć okazuje się niepewna - przynajmniej dla zakochanej w nim młodej lekarki. Wydane rok później "Gesty" to już historia o doświadczeniu rozpaczy. Czterdziestoletni bohater powieści przyjeżdża do rodzinnego domu, żeby zaopiekować się umierającą matką. Tam oddaje się przykrym wspomnieniom, prowadzi rozrachunki ze swoim nieudanym życiem. Po krótkim czasie i u niego zostaje zdiagnozowana śmiertelna choroba. W "Sońce" z 2014 roku pisarz powrócił do świata dzieciństwa - kresowej wsi. Bohaterka powieści - Sońka - chłopka z białoruskiego pogranicza, nie miała narodowej identyfikacji w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. "Oni nie uważali się ani za Rosjan, ani za Polaków, ani za Białorusinów, oni byli tutejsi, swoi. Ich identyfikacja miała zasięg kilku wsi i miasta, do którego można dojechać wozem. I to mnie zawsze urzekało: identyfikacja z tym, co blisko. »Tutejsi« nie wywołują wojen, bo jest ich za mało, ale też trzeba zauważyć, że są takimi modelowymi ofiarami konfliktów historycznych prowadzonych w interesach ludzi, których oni nie znają, państw, których obywatelami się nie czują, pojęć, których nie rozumieją. Powieściowa Sońka mówi o II wojnie światowej, że to nie była ich wojna. Polacy, Niemcy i Ruscy bili się między sobą, ale wieś nie widziała powodu, aby się w ten konflikt angażować. Ta wojna narodów »tutejszym« nie dawała nic, bezlitośnie natomiast dewastowała ich świat, pozbawiała majątku, rodziny. Jedyną jasną i piękną sprawą w życiu Sońki była miłość do Niemca, do wroga. Zapłaciła za to całym życiem" - mówił Ignacy Karpowicz w rozmowie z PAP.

Ostatnia powieść Ignacego Karpowicza, „Ludzie z nieba” jest inspirowana historią legendarnych polskich lotników: pilota Franciszka Żwirki i inżyniera Stanisława Wigury. Wątek choroby i umierania przewija się w wielu dziełach Karpowicza, szczególnie poruszająco w "Cicho, cichutko" z 2021 roku, w której opisał autentyczną historię śmiertelnej choroby i odchodzenia swojego bliskiego przyjaciela, Michała. Pisarz tworzył dzieło, gdy u jego przyjaciela zdiagnozowano zaawansowanego raka.

Ministra kultury Marta Cienkowska w okolicznościowym wpisie przypomniała, że autor "Gestów", "Balladyn i romansów", "Ości", "Sońki" "tworzył literaturę odważną, przewrotną i wymykającą się schematom". "Polska literatura straciła wyjątkowego twórcę" - dodała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Beata Zatońska
oprac. Beata Zatońska

Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPolska literatura straciła wyjątkowego twórcę. Zmarł nagradzany autor "Balladyn i romansów", miał 50 lat »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj