Niemiecki dziennik o Tarczy Wschód
Około 40 niemieckich żołnierzy wspiera polskie wojsko przy pracach nad Tarczą Wschód - systemem bastionów i instalacji, które mają odstraszać oraz zabezpieczać Polskę przed ewentualną agresją ze strony Rosji. Autorka artykułu w "Sueddeutsche Zeitung”, Viktoria Grossmann, podkreśla, że na płaszczyźnie wojskowej taka kooperacja jest czymś naturalnym. Niemiecka dziennikarka przypomina, że w Szczecinie już od 1999 roku funkcjonuje wielonarodowy korpus NATO pod dowództwem Polski, Niemiec i Danii, a po wybuchu wojny w Ukrainie Berlin przekazał Polsce m.in. baterie Patriot.
Polityczne napięcia i ostra retoryka
Mimo sprawnej współpracy armii, relacje polityczne pozostają napięte. "Sueddeutsche Zeitung” zwraca uwagę na postawę polskich polityków prawicowych i nacjonalistycznych, dla których Niemcy są częstym celem ataków. W artykule przytoczono wypowiedzi lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, który publicznie nazywa Donalda Tuska "niemieckim agentem" i zarzuca mu działanie na szkodę Polski. Retoryka ta wpływa również na kluczowe decyzje polityczne - przykładem jest odrzucenie unijnego programu Safe przez prezydenta Karola Nawrockiego, który mówił o zagrożeniu suwerenności i "niepewnych kredytach", co współgrało z ostrzeżeniami Kaczyńskiego o trafieniu "pod niemiecki but".
Niemieccy i polscy żołnierze budują umocnienia na terenach dawnych Prus Wschodnich - obszarze wyjątkowo silnie obciążonym historycznie. Grossmann zauważa jednak pozytywny aspekt tej trudnej przeszłości: znajdującymi się tam cmentarzami z czasów I wojny światowej oraz dawnymi niemieckimi grobami często opiekują się dzisiejsi, polscy mieszkańcy tych ziem.
Ślady przeszłości w cieniu budowanych bastionów
W sąsiedztwie nowo powstających umocnień znajduje się pałac w Sztynorcie - dawna siedziba rodu Lehndorffów. Jej ostatni właściciel, Heinrich von Lehndorff, został stracony za udział w spisku i nieudanym zamachu na Adolfa Hitlera z 20 lipca 1944 roku. Posiadłość ta jest obecnie odnawiana dzięki wspólnemu, polsko-niemieckiemu projektowi. Publicystka "SZ” przypomina, że w tym samym rejonie leżą również inne miejsca o wielkim znaczeniu historycznym - pole bitwy pod Grunwaldem oraz Wilczy Szaniec, czyli dawna kwatera Hitlera, z której planowano zbrodnie na narodzie polskim. "W ten sposób właściwie wszystko, co dzieje się tutaj, na Warmii i Mazurach, ma dodatkowo charakter symboliczny. Nie tylko dobrze widoczne dla Rosji umocnienia graniczne, ale także fakt, że niemieccy i polscy żołnierze wspólnie nad nimi pracują" - pisze Grossmann.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
