Dziennik.pl logo

Tak dzieci wspominały Jana Frycza podczas pogrzebu. "Najważniejsze, że o tym wiedział..."

Pogrzeb Jana Frycza
Pogrzeb Jana Frycza/East News
W poniedziałek 7 września o godz. 11:00 na warszawskich Powązkach pożegnano pogrzeb Jana Frycza. Uroczystość miała świecki, państwowy charakter. Ceremonia zgromadziła tłumy żałobników. Mistrz ceremonii odczytał poruszający list od dzieci Jana Frycza. "Z każdym swoim dzieckiem i wnukiem miał swoją osobną, intymną sprawę" - napisała m.in. Olga Frycz.

W poniedziałek: 7 września odbył się pogrzeb Jana Frycza. Aktor teatralny, filmowy i serialowy zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat. Pozostawił po sobie wiele doskonałych ról, za które pokochali go widzowie. Frycz zagrał w takich produkcjach, jak m.in.: "Pręgi", "Ślepnąc od świateł", "Nigdy w życiu".

Olga Frycz o tym, co odziedziczyła po Janie Fryczu

Pogrzeb Jana Frycza zgromadził tłumy żałobników, wśród których znaleźli się przedstawiciele polskiego kina i teatrum m.in. Krystyna Janda, Andrzej Grabowski, czy Jan Englert. Nie brakowało wzruszających przemówień, ale przede wszystkim wspomnień bliskich aktora, przeczytanych przez mistrza ceremonii. Olga Frycz podkreśliła, że wszyscy byli głęboko związani z aktorem. "Ja po ojcu z pewnością odziedziczyłam poczucie humoru i umiejętność robienia ruskich pierogów. (...) Z każdym swoim dzieckiem i wnukiem miał swoją osobną, intymną sprawę. Kochaliśmy go bardzo. I najważniejsze, że o tym wiedział - wspomniała w liście.

Wnuczki o Janie Fryczu

"Bolało go, że ludzie nie poświęcają sobie nawzajem wystarczającej ilości uwagi. Ta sprawa uważności przekładała się również na spotkania z wnuczkami Hanią i Gają. Widywały się ze swoim dziadkiem osobno z prostego powodu, dziadek chciał być w danym momencie tylko dla nich. Ofiarować im całą swoją uwagę tu i teraz. Jak wspomina Hania, wnuczka Jana, to też czyniło te spotkania wyjątkowymi, niepowtarzalnymi" - czytał mistrz ceremonii na pogrzebie Jana Frycza. We wspomnieniach Olgi pojawia się obraz spełnionego i zaangażowanego dziadka. W tej roli odnalazł się doskonale. "Z radością chodził na wszystkie przedstawienia, jasełka do przedszkola, przeżywał narodziny kolejnych wnucząt Helenki, Zosi, Jasia. Dziadkiem był fantastycznym. Każdy wnuk czuł się wyjątkowy. Między innymi przez wspomniane wcześniej dziadkowe audiencje" - dodał mistrz ceremonii, który odczytał również niezwykle poruszające słowa ośmioletniej wnuczki Jana Frycza, Heleny: "To był najwspanialszy dziadek na świecie".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Beata Zatońska
Beata Zatońska

Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSmakowita konfitura z zielonych pomidorów. Tak dobra, że trudno powstrzymać się od wyjadania prosto ze słoika »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj