Dziennik.pl logo

Ataki przy granicy z Polską. Ekspert zwraca uwagę na główny cel Kremla

Władimir Putin
Władimir Putin/East News
"Szum informacyjny to jeden z instrumentów prowadzenia wojny hybrydowej używany przez Rosję przeciwko Polsce" – stwierdził analityk dr Jakub Olchowski z Instytutu Europy Środkowej oceniając polską infosferę po atakach rosyjskich dronów, do których doszło w nocy z soboty na niedzielę przy granicy z Polską.

Rozmówca PAP zwrócił uwagę, że ataki rosyjskich dronów przy przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin i na osobowy pociąg przy polskiej granicy, miały "przede wszystkim przestraszyć Polaków".

Ekspert: Cel Rosji to zdestabilizowanie społeczeństwa i elit

Jednocześnie prowadzone są sprzężone działania w sferze informacyjnej, których celem jest zdestabilizowanie społeczeństwa oraz elit politycznych na Zachodzie, w tym w Polsce – wyjaśnił Olchowski.

Wraz z pojawieniem się w niedzielę rano doniesień o atakach dronów w pobliżu granicy z Polską, m.in. na platformie X, pojawiły się komentarze sugerujące, że za ataki odpowiadają nie siły rosyjskie, lecz ukraińskie. Ich autorzy sugerowali, że Kijów chce wciągnąć w wojnę państwa NATO, w tym Polskę.

W ten sposób podważano oświadczenie ukraińskiego państwowego przewoźnika kolejowego Ukrzaliznycia, który w niedzielę rano poinformował, że "na Wołyniu, dwa kilometry od granicy z Polską, siły rosyjskie uderzyły w lokomotywę pociągu pasażerskiego".

Jak później podał ukraiński portal Suspilne, powołując się na zastępcę dyrektora Ukrzaliznyci, zaatakowany pociąg był składem relacji Kijów–Warszawa, który znajdował się ok. 2 km od granicy z Polską. Pociągiem podróżowało 206 osób. Jak zapewniły władze ukraińskie i polskie, w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.

Jednocześnie rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała o drugim zdarzeniu, które miało miejsce w nocy ok. 1 km od granicy z Polską. Jak podała, rosyjski dron uderzył w miejscowości Jagodzin, gdzie trafił w stację benzynową. Wskutek ataku zapaliły się dwie ciężarówki.

Informację o tych dwóch zdarzeniach potwierdził tuż po godz. 11 wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz na swoim kanale X. Dodał, że ataki zostały przeprowadzone przez odrzutowe drony Geran-5. Potwierdził, że nie doszło do naruszenia naszej granicy.

Ekspert: Luka informacyjna jest bardzo niebezpieczna, ale nie sposób jej uniknąć

W ocenie Olchowskiego luka informacyjna, która powstaje w momencie, gdy odbiorcy czekają po zdarzeniu na oficjalny komunikat, jest "bardzo niebezpieczna, ale nie sposób jej uniknąć".

Dla instytucji państwowych to trudny wyścig z czasem, ale zwłoka jest nie do uniknięcia, ponieważ rząd czy wojsko muszą najpierw dokładnie zweryfikować fakty. Podanie niesprawdzonej informacji podważyłoby zaufanie do państwa i dało paliwo wrogiej propagandzie. Ta próżnia jest niezwykle niebezpieczna, ponieważ natychmiast wypełniają ją niesprawdzone komentarze użytkowników, teorie spiskowe i dezinformacja – wyjaśnił.

Według eksperta, budowanie zaufania i wiarygodności przez władzę oraz media w warunkach wojny informacyjnej jest dużym wyzwaniem. Oficjalne komunikaty o bezpieczeństwie państwa muszą być, moim zdaniem, wyważone, racjonalne i oparte na faktach, poparte merytorycznym uzasadnieniem. Choć jednocześnie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że emocjonalne przekazy są bardziej nośne i chwytliwe. Takie komunikaty docierają lepiej do ludzi, zwłaszcza w czasach niepewnych, kiedy dominuje strach – dodał.

Ekspert: Nie jest istotne, kto mówi prawdę, a kto nie, tylko kto mówi więcej

Na pytanie, co może wyciszyć szum informacyjny, Olchowski odpowiedział, że "niełatwo wskazać skuteczne narzędzie, które mogłoby je spacyfikować". Żyjemy w erze, która charakteryzuje się nadmiarem docierającej do nas informacji. Właściwie nie jest istotne, kto mówi prawdę, a kto nie, tylko kto mówi więcej. Rosjanie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Im więcej jest przekazów fałszywych, manipulacyjnych, destabilizujących, polaryzujących, tym więcej powinno być przeciwdziałania, ale to jest niestety bardzo trudne, bo państwo i jego instytucje są nieproporcjonalnie słabsze w tej walce – podkreślił.

Analityk zwrócił uwagę, że Rosja jako państwo autorytarne ma pełną kontrolę nad własną przestrzenią informacyjną, a jednocześnie wykorzystuje wolność słowa, poglądów oraz sumienia, jakie panują w zachodnich krajach demokratycznych.

W niedzielę w południe, tuż po oświadczeniu ministra Kosiniaka-Kamysza, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński na swoim kanale X określił zdarzenia przy granicy z Polską jako "rosyjskie ataki terrorystyczne".

PKP Intercity informowało w ciągu dnia, że wśród pasażerów pociągu, który został zaatakowany przez dron, nie było obywateli Polski. Pociąg został przyjęty od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut, przekroczył przejście w Dorohusku i po zakończeniu odprawy kontynuował podróż w kierunku Warszawy, dokąd przyjechał o godz. 16.

O godz. 17 premier Donald Tusk wziął udział w specjalnej odprawie z udziałem szefów MSWiA i MON oraz przedstawicieli służb. Szef rządu stwierdził, że eskalacja działań ze strony Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy. Próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie – dodał.

Przed godz. 23 ukraiński przewoźnik kolejowy poinformował, że ewentualnym celem rosyjskiego ataku w pobliżu granicy z Polską, w wyniku którego uszkodzono lokomotywę pociągu pasażerskiego, mógł być pociąg dyplomatyczny, który wcześniej opuścił stację Jagodzin. Podróżowali nim m.in. doradcy ds. bezpieczeństwa kilku państw UE oraz byli europejscy przywódcy, w tym były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. W innym pociągu, który w chwili ataku znajdował się na stacji, był David Petraeus, dyrektor CIA w latach 2011-2012.

Według Ukraińskich Sił Powietrznych siły rosyjskie użyły w ataku na Ukrainę w nocy z soboty na niedzielę w sumie 450 dronów oraz czterech dronów-rakiet Banderol. Nalot obejmował także obwody znajdujące się w zachodniej części kraju.

DORSZ po godz. 4:19 rano poinformował o wysłaniu wiadomości sms do mieszkańców powiatów na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu. Zawierała ona informację o monitorowaniu sytuacji oraz prowadzonej operacji przez polskie lotnictwo. Zagrożenie atakiem powietrznym zostało odwołane o godz. 4:57. Przed godziną 10 Dowództwo poinformowało o zakończeniu operowania myśliwców; nie odnotowano też naruszenia przestrzeni powietrznej RP.

Z powodu rosyjskich ataków na Ukrainę w nocy wstrzymane były odprawy na polsko-ukraińskich przejściach w regionie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTe słowa o taktyce Rosji dają do myślenia. "Największy test NATO w tej dekadzie" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj