Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejki do lekarza? Ministerstwo ma pomysł

24 marca 2010, 19:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Już lekarze, ale jeszcze nie specjaliści. To właśnie ich Ministerstwo Zdrowia chce wykorzystać do walki z kolejkami w przychodniach i szpitalach. Resort chce, by młodzi lekarze, jeszcze bez specjalizacji, ale po kilku miesiącach kursu, mogli wykonywać proste zabiegi, po które ustawiają się tłumy chorych.

To nowe rozwiązanie przewiduje projekt nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza. Zakłada, że kilkadziesiąt badań i zabiegów będą mogli wykonywać lekarze, którzy przejdą kilkumiesięczne szkolenie. Jak uzasadnia ministerstwo, dzięki temu zmniejszą się kolejki. Szczególnie do specjalistów, których w Polsce notorycznie brakuje, a więc epidemiologów, geriatrów, onkologów czy rehabilitantów i anestezjologów.

Zaraz po uzyskaniu dyplomu młody lekarz mógłby przejść szkolenie zakończone państwowym egzaminem umiejętności. Zakres kompetencji miałby mniejszy niż specjalista. I choć w projekcie jest jeszcze wiele niewiadomych, pomysł z certyfikatem umiejętności ma przed sobą przyszłość. Zdaniem prof. Jerzego Kruszewskiego z Naczelnej Izby Lekarskiej ogromna rzesza przyszłych internistów będzie zapewne zainteresowana umiejętnością wykonywania badania usg. Z kolei pediatrzy będą chcieli posiąść umiejętność opisywania zdjęć rentgenowskich. A lekarze rodzinni mogliby zdobyć dodatkowe umiejętności z dziedziny dietetyki.

Czy jednak zbyt pospieszne nadanie prawa do samodzielnego diagnozowania i wykonywania zabiegów nie będzie zagrażało zdrowiu pacjentów? Czy nie grozi nam sytuacja, w której do znieczulenia operacyjnego przystępuje quasi-anestezjolog? Prof. Kruszewski zapewnia, że nie ma takiej możliwości. A wręcz przeciwnie. Bo dzisiaj młodzi lekarze bez specjalizacji wykonują wiele badań pod okiem starszych, wykwalifikowanych kolegów. Jak sprawdziliśmy, w szpitalach kardiologicznych wykonują np. echokardiografię. To bardzo poważne badanie diagnozujące wady serc. Decyduje o zakwalifikowaniu chorego do operacji. Pomysłodawcy projektu zapewniają, że certyfikat umiejętności da nam gwarancję, że dany zabieg wykonywany będzie w pełni profesjonalnie i bezpiecznie. Podobne systemy dokształcania działają zresztą od wielu lat w większości państw europejskich.

Kto skorzysta na zmianach? Na pewno młodzi lekarze. Wielu z nich już teraz lepiej niż starsi koledzy radzi sobie z obsługą zaawansowanego sprzętu. Ale na razie są dla pracodawcy mniej atrakcyjni, bo muszą być nadzorowani przez specjalistów. Grzegorz Napiórkowski, przewodniczący Stowarzyszenia Młodzi Lekarze, obawia się tylko, by słuszna idea nie została wypaczona. "Ważne będzie, by szkolenia na certyfikaty umiejętności stanowiły jeden z etapów drogi do specjalizacji, a nie były dodatkowym czasem na naukę" - mówi. Jego zdaniem w przeciwnym razie skutek będzie odwrotny do zamierzonego. Bo okaże się, że np. zrobienie specjalizacji internisty w ciągu pięciu lat stanie się niemożliwe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj