Dziennik Gazeta Prawana logo

Skazani za użycie radiowozu jako taxi

19 grudnia 2008, 09:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rok więzienia - taki wyrok zapadł w sprawie tzw. blue taxi oraz śmierci dwojga policjantów, którzy zginęli po tym, jak ich radiowóz wpadł do przydrożnego stawu. Ich szef Waldemar P. kazał mundurowym odwieźć do domu urzędnika MSWiA Tomasza Serafina, który wracał z imprezy.

Zarówno Tomasz Serafin jak i Waldemar P. zostali skazani na rok więzienia za przekroczenie uprawnień, jednak nie trafią za kraty. Sąd zawiesił im karę na trzy lata.

W grudniu 2006 sierżant Justyna Zawadka i mł. aspirant Tomasz Twardo z imprezy andrzejkowej, po tym jak spóźnił się on na pociąg do Siedlec. Policjanci musieli jechać, bo takie polecenie wydał im komendant komisariatu kolejowego na Dworcu Centralnym Waldemar P., prywatnie znajomy Serafina. W drodze powrotnej samochód z policjantami wpadł do rozlewiska rzeki. - utonęli w bajorze o głębokości około dwóch metrów.

>>>Tajemnica śmierci dwójki policjantów z Warszawy

Prokuratura nie zarzucała jednak oskarżonym przyczynienia się do śmierci policjantów, ale złamanie przepisów przez wysłanie funkcjonariuszy do "prywatnego" zadania. Oskarżeni przed sądem nie przyznali się do winy. Serafin mówił w czasie procesu, że był przekonany, iż ma prawo skorzystać z samochodu, a do szefa komisariatu kolejowego - znajomego, z którym kiedyś pracował w komisariacie - zwrócił się z koleżeńską prośbą.

Opinię publiczną zbulwersował opisany przez DZIENNIK awans Serafina, który już po postawieniu mu przez prokuratora zarzutów na krótko został doradcą szefa służby wywiadu wojskowego.

Poszukiwania funkcjonariuszy trwały ponad trzy doby. Rozważano różne wersje, od tej, że zostali napadnięci, aż po tragiczną w skutkach interwencję. Ostatecznie znaleziono na dnie rozlewiska. Okazało się, że był to wypadek - polonez wpadł w poślizg na drodze. Po wypadku Serafin, którego do pracy w MSWiA oddelegowano z policji, podał się do dymisji. Ówczesny szef resortu przyjął ją. Później Serafina zwolniono z policji. Zarzuty usłyszał 17 stycznia ub.r. Wcześniej, bo jeszcze w grudniu 2006 roku, zarzuty dostał Waldemar P. Zdymisjonowano go 3 grudnia 2006 r.

>>>Dla wiceministra policjanci to chłopcy na posyłki

W tej sprawie . MSWiA najpierw informowało o "tajnej misji" powierzonej przez ministerstwo dwojgu funkcjonariuszom. Nie podawano jednak żadnych szczegółów misji. O rzekomym służbowym poleceniu nie wiedziała jednak ani Komenda Główna Policji, ani szefostwo Komendy Stołecznej. Później okazało się, że żadnej misji nie było, a policjanci zostali wykorzystani jako taksówkarze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj