Dziennik Gazeta Prawana logo

Językoznawca: rzucam czasem "k.... mać"

17 lutego 2009, 17:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Autor "Słownika polskich przekleństw i wulgaryzmów" nie rozumie zamieszania wokół nagrania z Kamilem Durczokiem, który siarczyście klął w pracy. "To czysta hipokryzja" - mówi. On sam w chwilach złości, używa tych samych słów, co znany dziennikarz.


Prof. Maciej Grochowski*: Bardziej oburza mnie to, co się wokół tego dzieje. To czysta hipokryzja! Głupota! Przecież nie klął na wizji, tylko w sytuacji, kiedy coś go naprawdę zdenerwowało. Irytuje mnie, kiedy próbuje się udawać, że tych słów w języku w ogóle nie ma. Mimo, że klną wszyscy, to przecież jeszcze na początku lat 90. słowniki języka polskiego w ogóle nie odnotowywały wulgaryzmów.


Wszystko zależy od tego, w jaki sposób to robi i jak często. Odnoszę jednak wrażenie, że ostatnio coraz więcej ludzi używa wulgaryzmów tylko dlatego, że nie potrafi inaczej wyrazić swoich emocji.


Żadnych wyszukanych. Jeśli coś doprowadzi mnie do szału, rzucam po prostu: "kurwa mać!"


No, niezupełnie się z tym zgodzę. W moim słowniku przekleństw i wulgaryzmów jest zebranych ok. pół tysiąca haseł, ale każde z nich ma jeszcze całą masę kolejnych jednostek. Np. słowo chuj ma aż 48 jednostek. Jedno jest pewne: teraz przeklina się inaczej niż za czasów mojej młodości. Kiedy byłem trzydziestolatkiem, czyli jakieś 30 lat temu, dominującym przekleństwem było słowo kurwa i wszelkie jego derywaty. Teraz hitem są wszelkie pochodne słowa jebać, używane zarówno jako określenie negatywne, jak i pozytywne. Słowem-wytrychem jest przymiotnik "zajebisty". Dziś wszystko jest zajebiste. Owszem, na co dzień słyszymy kilka najbardziej powszechnych wulgaryzmów, ale zdarzają się i bardzo zabawne określenia.


Zawsze bawiło mnie powiedzonko "chuj bombki strzelił, choinki nie będzie". Albo określenie "kisiel w majtkach", które oznacza stan podniecenia. Do dziś wspominam też kapitana prowadzącego zajęcia wojskowe na studiach, bo przeklinanie w jego wydaniu było niezwykle twórcze: "Kompania na dupę siad i z dupy powstań!" albo "Rozpiździel na kompanii, aż ochujeć można. Syf tańczy na żyrandolach". Zabawne są też niektóre regionalne wulgaryzmy, np. słowo kuciapka.


To po prostu żeński organ płciowy. Znam je od pewnego polskiego emigranta z Kanady, który zbierał wszelkie nędzne wierszyki, m.in. taki: "Po orawskiej stronie kąpał się dziad z babką, utonęła babka do góry kuciapką. Nie tyle żal babki, ile tej kuciapki. Byłoby dla dziadka futerko do czapki".

*prof. Maciej Grochowski, autor "Słownika polskich przekleństw i wulgaryzmów", członek PAU i przewodniczący Komitetu Językoznawstwa PAN.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj