Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski miliarder: Nie boję się kryzysu

12 marca 2009, 11:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Michał Sołowow - biznesmen i rajdowiec, trzeci na najnowszej liście najbogatszych miesięcznika "Forbes", stracił przez kryzys niemal trzy miliardy złotych. DZIENNIKOWI mówi jednak, że "sytuacja go nie przeraża" - oszczędza na wszystkim i nie kupi sobie nowego samochodu.

>>>Zobacz listę stu najbogatszych Polaków


Michał Sołowow: Nie wiem. W jakim czasie?


Dobrze.


Ta informacja nie ma istotnego znaczenia. Mówimy o wirtualnych pieniądzach. Dziś moje akcje warte są mniej, jutro więcej, to niewiele zmienia w moim codziennym życiu.


Pochłania mnie w stu procentach i to od wiosny 2008. We wszystkich firmach, które do mnie należą, wprowadzony został projekt oszczędnościowy Arka Noego. Obniżamy koszty działalności, płace. Zatrudnialiśmy 17 tys. ludzi, prowadząc produkcję w sześciu państwach, a sprzedaż na terenie całej Europy. Na koniec lutego niestety pracowało dla nas już tylko 12 tys. 800 ludzi. Oszczędzamy na zakupach, procesach produkcyjnych i inwestycjach. Praktycznie w każdej dziedzinie, w której jest to możliwe, a nawet w takich, w których jest to niemożliwe.


Sądzę, że mnie o wiele bardziej... Chociaż nie, nie chciałbym kwantyfikować. Kryzys pochłania mnie mocno. Dlatego ciężko pracuję, po 10 godzin dziennie, jak wszyscy.


Jakie to ma znaczenie, to nic praktycznie nie zmienia.


Mam się cieszyć, że wszystkim jest źle? Kiedy moim konkurentom i biznesowym przyjaciołom będzie lepiej, będę się z tego cieszył, bo i mnie będzie lepiej, dziś jest mi smutno.


Nie, jestem od lat odporny na stres i żyję w nim permanentnie. Ta sytuacja mnie nie przeraża. Jednak jest to na pewno największy kryzys od powstania w Polsce wolnej gospodarki. Nie pamiętam równie złej sytuacji.


Są ludzie, których trudne sytuacje mobilizują, którym trudności podnoszą adrenalinę. Ja do nich należę. Jestem dzisiaj mocno zaangażowany w tę grę, od rana do nocy, to mnie pasjonuje i ekscytuje. Trudne sytuacje wyzwalają we mnie dodatkowe zasoby energii. Dlatego teraz nie paraliżuje mnie lęk, nie mam depresji, tylko działam na pełnych obrotach. Może to śmieszne, ale szukałem takiej adrenaliny w rajdach, a teraz mam ją w pracy.


Zdecydowanie żyję oszczędniej. Ale nie tylko ja. Kiedy ten kryzys się skończy, wszyscy obudzimy się w innym świecie. Będziemy bardziej oszczędni. Jeśli chodzi o kwestie prywatne, to piłka nożna, tenis czy narty nie wymagają istotnych nakładów finansowych i tu nic się nie zmienia. Nie wyobrażam sobie natomiast, że mógłbym teraz kupić sobie nowy samochód, mimo że jeżdżę pięcioletnim. Nie wolno tego robić, zwłaszcza kiedy zmniejsza się płace w firmach i zwalnia ludzi. To byłoby nie fair.


Nie jestem bywalcem. Owszem, zdarza mi się bywać w restauracjach w Warszawie, zazwyczaj służbowo i rzadko. Kiedy jednak jestem, sympatyczni restauratorzy narzekają na mniejszą liczbę klientów - skończyły się darmowe lunche. Tak naprawdę to darmowych lunchów nie było, nie ma i nie będzie, za wszystko trzeba płacić.


A co pani ma na myśli, mówiąc o moim środowisku?


Ale to nie jest jednorodne i zorganizowane środowisko. Ma jednak wspólne cechy. Tacy ludzie to zazwyczaj indywidualiści, pewnie pracoholicy jak ja, generalnie w większości ofiary własnego sukcesu. Zazwyczaj niedoceniani, a jednak bardzo ważni dla społeczeństwa, kreują miejsca pracy, dobrobyt i podatki. Znam kilku z nich - Piotra Solorza, Jerzego Staraka, Leszka Czarneckiego, Jana Wejcherta. Mam dla nich ogromny szacunek i podziw, zbudowali wbrew wszystkiemu piękny kawałek Polski i dotyczy to wszystkich tych, którzy są na tej liście.


Ja postępuję zgodnie z duchem czasu i swoim sumieniem. Wprowadzam oszczędności na każdym kroku, bo jestem częścią tego systemu i uważam, że tak należy teraz postępować. Nie jest mi szczególnie trudno, bo zawsze byłem raczej oszczędny.


Nie, nie mam. Wierzę, że ci, którzy przetrwają, wyjdą z kryzysu mocniejsi. Poprawią organizację w firmach i w codziennym życiu. Wiele firm przegra, ale będą też zwycięzcy.


Odpowiem, cytując kolegę, który stwierdził: "Dobrze, że ten kryzys przyszedł teraz, bo jeszcze ze dwa lata i naprawdę wszyscy byśmy w Polsce zbankrutowali". Polacy są kreatywni i odważni - damy radę.

*Michał Sołowow, biznesmen i kierowca rajdowy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj