Niższe oprocentowanie oznacza mniejszą ratę - przy spłacie 500 franków miesięcznie da to oszczędność na poziomie nawet kilkudziesięciu złotych. Oczywiście w zależności od tego, jak wysokie jest oprocentowanie kredytu.

Reklama

Nie wszyscy jednak równie szybko odczują ulgę w portfelach. Większość banków ustala oprocentowanie kredytów na podstawie stawki LIBOR, wyznaczanej w oparciu o stopy procentowe Szwajcarskiego Banku Centralnego. Tymczasem banki działające w Polsce najczęściej stosują jako podstawę oprocentowania stawkę LIBOR 3 i 6, co oznacza, że aktualizują oprocentowanie co trzy lub sześć miesięcy.

>>>Masz kredyt? Negocjuj cenę franka

Najszybciej, bo już za trzy miesiące, zmianę odczują zadłużeni w Deutsche Banku, Banku Millenium, BZ WBK, Dominet Banku (część klientów), Fortis Banku (część klientów), GE Money Banku, Kredyt Banku, Lukas Banku, Nordea Banku, PKO i Polbanku.

Dłużej, bo 6 miesięcy, będą musieli poczekać mający kredyty w: BGŻ, BPH, Noble, Santanderze, a także część klientów Dominet Banku i Fortis Banku.

>>>Klienci banków na skardze w KNF

Ale oni nie mają jeszcze najgorzej, bo są też tacy zadłużeni, ktorzy dzisiejszej zmiany w ogóle nie odczują.

  • W mBanku i Mulitibanku klienci, którzy zaciągnęli kredyt przed wrześniem 2006 roku, oprocentowanie mają ustalane nie na podstawie LIBOR-u, ale przez zarząd banku. A ten, zamiast obniżać oprocentowanie, utrzymuje je na stałym poziomie lub nawet podwyższa. I to mimo że od grudnia 2008 roku Szwajcarzy obcięli stopy aż o 2,5 procent.
  • W Santanderze część klientów także ma oprocentowanie ustalane przez zarząd. Ale przynajmniej mają oni gwarancję zmian raz na pół roku.
  • ING Bank Śląski - przez pierwsze dwa lata oprocentowanie jest oparte na wyliczanej przez bank stawce bazowej, najczęściej ustalanej na poziomie 2,8-3,0 procent plus marża. Łącznie daje to co najmniej 4 proc kosztu kredytu. Dopiero od trzeciego roku klienci ING przechodzą na oprocentowanie oparte o stawkę LIBOR i to tę aktualizowaną co 6 miesięcy. W efekcie klienci, którzy zaciągnęli kredyty w ING w ostatnich dwóch latach (a bank ma wyłącznie takich, bo kredytów we frankach udzielał tylko w 2008 roku) nie mają co liczyć na rychły spadek wysokości rat.

>>> Zobacz, jak bank zarabia na twoim kredycie