Małgorzata Wyszyńska dzięki oszczędnościom wpłacanym przez 24 lata na książeczkę mieszkaniową w 1985 roku . "Pewnie, że trwało to długo, ale było skuteczne. Dlatego teraz taką książeczkę wykupiłam wnukowi" - opowiada nam kobieta. Sprezentowała mu ją na pierwszą komunię. "Wiem, że to, co mu wpłacam, czyli 200 zł miesięcznie, to niewiele. Ale " - dodaje Wyszyńska.
W czasach PRL na książeczkach pieniądze na wymarzoną kawalerkę, M2 czy M3 odkładały miliony Polaków. Wielu, choć robiło to razem ze swoimi rodzicami latami, i tak nie osiągnęło sukcesu. Albo nie udawało im się zaoszczędzić wystarczająco dużo, albo mimo oszczędności nie było dla nich mieszkania. Dziś n - łącznie ponad 10 mld zł.
Mimo to, jak się okazuje, książeczki pozostały w pamięci Polaków jako na tyle skuteczna metoda na zdobycie mieszkania, że kiedy w styczniu PKO BP znowu zaproponował taką formę oszczędzania, Ten fenomen eksperci tłumaczą tym, że skoro z powodu kryzysu banki zaostrzyły zasady przyznawania kredytów, to
Nowe książeczki . Oferują oszczędzającym oprocentowanie zbliżone do lokat bankowych (od 4 do 5,3 proc. w skali roku) i są zwolnione z 19-proc. podatku Belki. Do tego dochodzą dodatkowe profity przy przyszłym zaciąganiu kredytu hipotecznego w PKO BP: niższe prowizje i opłaty. Jak duże, zależy od tego, ile wpłacono na książeczkę. Do 50 tys. zł oszczędności opłaty (np. za wycenę mieszkania lub wcześniejszą zmianę kredytu) obniżane są o 50 proc., powyżej 50 tys. obniżka wynosi już 75 proc.
"To dosyć " - przyznaje Paweł Majtkowski z firmy doradczej Finamo. "Niestety bank zostawił sobie furtkę w postaci zapisu, że oprocentowanie na książeczce jest zmienne. I tak naprawdę za kilka miesięcy może je znacznie obniżyć, a , bo aby uzyskać dodatkowe bonusy, musi wytrwać w takim oszczędzaniu nawet kilka lat" - dodaje ekspert.
"Właściwie książeczki mieszkaniowe to już przeżytek. W dzisiejszym świecie "- mówi nam analityk bankowy Michał Macierzyński. "W Polsce jednak jest to bardzo rozpoznawalna usługa finansowa, do której konserwatywni klienci bankowi chętnie powrócili" - dodaje Macierzyński.