Dziennik Gazeta Prawana logo

Powtórka z Kamienia to kwestia czasu

15 kwietnia 2009, 23:36
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Slumsy, bieda-domy, getta - tak mieszkańcy nazywają porozsiewane po całej Polsce budynki socjalne. W warunkach często zagrażających życiu mieszka kilkaset tysięcy osób. Obok siebie ofiary przemocy domowej i recydywiści, bezrobotni i zalegający z płaceniem czynszu. Żyją bez wody, łazienek, centralnego ogrzewania i jakiejkolwiek ochrony przeciwpożarowej.

Przy stoi identyczny budynek jak ten, który spłonął w Kamieniu Pomorskim. Mieszka w nim 10 rodzin. Z daleka straszą odrapane ściany. Na korytarzach brud, część drzwi do mieszkań nie ma nawet klamek. - mówi 40-letnia Beata mieszkająca na Modlińskiej razem z synem. Od poniedziałku nie odrywa się od telewizora i śledzi relacje z pożaru w Kamieniu Pomorskim. Boi się, że w jej budynku stanie się to samo, bo wykonany jest w tej samej technologii co spalony dom w Kamieniu. "Na szczęście po tej tragedii mieliśmy już kontrolę straży pożarnej. Na korytarzach mamy też gaśnice" - opowiada kobieta.

Dawny hotel robotniczy przy ul. Koreańskiej we Wrocławiu miasto przejęło przed dwoma laty od PKP. Budynek podzielono na lokale socjalne. Na parterze są małe mieszkania z łazienkami i wnęką kuchenną, na wyższych piętrach pokoje ze wspólnymi toaletami i kuchniami. Mieszkaniec tego getta, 42-letni Mirosław, mówi: "Ludzie w hotelu w Kamieniu mieli pecha, my póki co jeszcze nie. Ale też . Gaz nam odłączono, bo instalacja była nieszczelna, więc gotujemy na maszynkach na prąd. Przeciążenie jest takie, że korki wysiadają kilka razy dziennie. ".

Lepiące się od brudu ściany, schody grożące zawaleniem, cuchnące moczem klatki schodowe, przepełnione szamba. Wspólne ubikacje, a czasem jeszcze wygódki na podwórku. Bez łazienek, bez gazu, niekiedy bez prądu, bo lokatorzy nie płacili rachunków.

Dokładnie nie wiadomo, ile w całym kraju jest mieszkań socjalnych. Choć MSWiA właśnie zabrało się do ich przeglądu, to . Według Ministerstwa Infrastruktury takich mieszkań w całym kraju jest . Jednak profesor Hanna Zaniewska z Instytutu Gospodarki Mieszkaniowej ocenia ich liczbę na . "Oczywiście część z nich jest w niezłym stanie. To ubogie, ale w miarę bezpieczne mieszkania w blokach komunalnych. Niestety większość z nich to domy z przerobionych hoteli robotniczych, internatów czy budynków biurowych, które " - mówi nam Zaniewska.

I tak w rejonie Dąbrowy Tarnowskiej na dom socjalny przerobiono budynki po zlikwidowanych szkołach, a w Gorzowie przystosowano barak po wojsku. Często są to także pojedyncze mieszkania w budynkach komunalnych o najniższym standardzie. Łączy je jedno: . Jako ostatnie są przeznaczane do remontów, wymiany instalacji gazowych i elektrycznych.

Z badań przeprowadzonych przez Zaniewską w dziesięciu gminach wynika, że , a aż 65 procent pochodzi sprzed 1944 r. Zdarzają się takie , a regułą jest brak łazienek, gazu i centralnego ogrzewania.

Tak właśnie w dawnych wojskowych barakach ledwie kilkadziesiąt metrów od spalonego hotelu w Kamieniu Pomorskim mieszka rodzina Radyńskich. "Dzięki Bogu wiatr wiał w przeciwnym kierunku, bo nasze domy też by spłonęły" - mówi 28-letnia Ewa Radyńska.

Domy te to przeszło 60-letnie budynki na Nowogrodzkiej dla stacjonujących tu po wojnie żołnierzy. "Miały stać kilka lat, ale nie było mieszkań, więc dalej żyje tu kilkadziesiąt rodzin" - dodaje Radyńska. Kilkanaście z nich ma je przydzielone socjalnie, reszta to lokatorzy komunalni lub - jak Radyńscy - prywatni właściciele.

Pożaru boją się też mieszkańcy socjalnego bloku mieszczącego się w dawnym hotelu dla pielęgniarek przy ulicy Grunwaldzkiej w Kielcach. "Kilka miesięcy temu spłonęła nam klatka awaryjna, . Proszę sobie wyobrazić, jak bardzo się boimy, że może nam się przydarzyć to samo co w Kamieniu. Tyle że u nas nie byłoby nawet jak skakać z okien" - mówi nam 18-latek z szóstego piętra wieżowca, w którym mieszka kilkaset osób.

O krok od tragedii jest też blok socjalny przy ul. Przemysłowej 33 w Słupsku. Przeciążone gniazdka, niezabezpieczone i prowizoryczne instalacje elektryczne oraz brak hydrantu aż proszą się o tragiczny w skutkach pożar. W kuchni na drugim piętrze tego budynku kilka miesięcy temu, gdy zaczęło się dymić z przeciążonej instalacji, o mały włos nie doszło do tragedii.

"Wielokrotnie alarmowaliśmy o tym, w jakim stanie są takie budynki. Ale " - denerwuje się profesor Zaniewska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj