Dziennik Gazeta Prawana logo

Kurtyka wściekły za cenzora w IPN

12 maja 2009, 21:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kurtyka wściekły za cenzora w IPN
Inne
"Kurtyka się wściekł, trzaskał drzwiami, wszyscy schodzili mu z drogi" - tak pracownicy IPN relacjonowali DZIENNIKOWI reakcję prezesa Instytutu na wielką wpadkę instytucji. Chodzi o sprawę byłego już szefa delegatury IPN w Olsztynie, który w czasach PRL pracował jako cenzor.

Szef delegatury IPN w Olsztynie Gdy informacja wyszła na jaw, zrezygnował ze stanowiska. Ale to nie koniec sprawy - prezes Instytutu wezwał do Warszawy szefa oddziału IPN w Białymstoku, który stał za niefortunną nominacją.

"Kurtyka się wściekł, trzaskał drzwiami, wszyscy schodzili mu z drogi" - mówią DZIENNIKOWI pracownicy Instytutu. Okazuje się bowiem, że

>>> Były cenzor został szefem delegatury IPN

W IPN zapanowała atmosfera wstydu i konsternacji - na korytarzach warszawskiej centrali pracownicy nie mówią o niczym innym niż o sprawie Achremczyka. Nominacja byłego pracownika PRL-owskiej cenzury wystawiła IPN na potężny ostrzał. "" - mówi nam anonimowo jeden z historyków centrali IPN.

58-letni profesor historii z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego na stanowisku szefa olsztyńskiego oddziału Instytutu wytrwał jedynie pięć dni. Ustąpił, gdy w poniedziałek w programie TVN "Teraz my" ujawniono, że w latach 70. przez 2,5 roku pracował jako cenzor. Tymczasem

>>> Urban: Praca w IPN gorsza od cenzorowania za PRL

Nic dziwnego, że Kurtyka jeszcze we wtorek wezwał na dywanik szefa IPN z Białegostoku Cezarego Kuklę, który zarekomendował Archemczyka. Ma się z czego tłumaczyć, bo według naszych rozmówców pracownicy tamtejszego IPN nie znali ustawy o swej instytucji. "" - mówi nam jeden z byłych pracowników oddziału. Potwierdza to fakt, że jeszcze w piątek na oficjalnej stronie delegatury wisiała notka biograficzna Achremczyka z informacją o pracy w cenzurze.

Sprawa jest tym bardziej kuriozalna, że Achremczyk początkowo nie chciał przyjąć oferty. Zgodził się dopiero po usilnych namowach. "W przeciwnym razie nigdy nie przyjąłbym stanowiska" - broni się Achremczyk w rozmowie z DZIENNIKIEM.

>>> Cenzor PRL rezygnuje z pracy w IPN

Nie uważa jednak, że praca w cenzurze go dyskwalifikuje. Twierdzi, że oceniał wyłącznie publikacje naukowe z zakresu rolnictwa, technologii rolnych i ubezpieczeń wydawanych przez bydgoską Akademię Techniczno-Rolniczą. Takie jak chociażby "Czynniki wpływające na efektywność ochrony ubezpieczeniowej w gospodarce państwowej". - mówi nam Achremczyk, który do cenzury trafił po studiach.

Inaczej jednak o cenzorach mówią ci, którzy w czasach PRL mieli z nimi kontakt. - Tam pracowali ludzie bez poglądów. Traktowali to jako dobrą pracę, przepustkę do kariery - twierdzi Stefan Pastuszewski, który 30 lat temu był dziennikarzem bydgoskiego "Ilustrowanego Kuriera Polskiego". "Pamiętam, jak upajali się władzą. Mogli zmieniać każde słowo w tekście" - dodaje.

Szef IPN Janusz Kurtyka nazwał nominację Achremczyka "błędem obciążającym Instytut". A co z białostockim szefem IPN, który zarekomendował byłego cenzora? "Nie miałem czasu jeszcze przyjrzeć się tej sprawie" - powiedział nam Kurtyka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj