Tekst ukazał się w rubryce "Historia - przeciwko kłamstwu i fałszerstwom". "Wszyscy, którzy bez uprzedzeń studiowali historię II wojny światowej, wiedzą, że rozpoczęła się ona z powodu odmowy spełnienia niemieckich roszczeń przez Polskę" - napisał pułkownik Siergiej N. Kowalow z Instytutu Historii Wojennej Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej.

Reklama

>>>Polscy historycy boją się powrotu Stalina

Jego zdaniem stawiane przez Adolfa Hitlera żądania były "umiarkowane", więc "trudno je uznać za nieuzasadnione". Kowalow usprawiedliwia też agresję ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku. Jego zdaniem Józef Stalin nie miał innego wyjścia - chciał w ten sposób odroczyć wojnę z Niemcami i zająć rubieże obronne na zachód od ówczesnej granicy radzieckiej.

Według polskich historyków artykuł jest elementem rozgrywki związanej ze zbliżającą się 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej - ma odwrócić uwagę od niechlubnej roli, jaką odegrał ZSRR, zawierając sojusz z hitlerowskimi Niemcami w sierpniu 1939 roku.

"Rosja ma ogromne problemy ze zdefiniowaniem tej roli. Stąd ta próba reinterpretacji historii. Mam nadzieję, że nikt nie podejdzie do tego poważnie" - mówiAndrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz członek polsko-rosyjskiej grupy do spraw trudnych.

Podobnie fakt opublikowania artykułu tłumaczy inny członek komisji prof. Włodzimierz Marciniak: "Rosjanie chcą rozmyć swoją odpowiedzialność za pakt Ribbentrop-Mołotow. Taka sytuacja będzie miała miejsce co najmniej do wizyty Władimira Putina, który przyjedzie do Polski na obchody rocznicy wybuchu wojny".

Reklama

Na publikację błyskawicznie zareagowało polskie MSZ, które wezwało ambasadora Rosji do złożenia wyjaśnień oraz do usunięcia tekstu ze stron resortu obrony. Pomogło - po południu artykułu już nie było.

Za to rzecznik resortu - płk Aleksandr Drobyszewski - w opublikowanym oświadczeniu poprosił, by "publikacji nie rozpatrywać jako oficjalnego punktu widzenia ministerstwa obrony", ale jako jeden z wielu tekstów zamieszczonych na jego stronie.

Jednak zdaniem polskich historyków trudno uwierzyć w to, że tak kontrowersyjny artykuł na stronie resortu pojawił się przypadkowo. "Podobne incydenty zdarzały się już wcześniej. Rosjanie próbowali na przykład uzasadnić zbrodnię katyńską rzekomymi mordami, które Polacy mieli popełnić na sowieckich jeńcach po wojnie polsko-bolszewickiej" - przypomina Andrzej Przewoźnik.

"Tego typu egzotyczne interpretacje faktów historycznych pojawiają się w różnych marginalnych rosyjskojęzycznych periodykach. Z naturalnych powodów nie reagujemy. Tym razem poprosiliśmy ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce Władimira Grinina o złożenie wyjaśnień, gdyż materiał został umieszczony na oficjalnej witrynie Ministerstwa Obrony Narodowej Rosji, co mogło wskazywać, iż jest to oficjalne stanowisko resortu" - tłumaczy też reakcję polskiego MSZ jego rzecznik Piotr Paszkowski.