Do rzecznika zwrócił się niedawno ojciec sprawujący opiekę nad dwójką dzieci. Mężczyzna nie mógł się dogadać z byłą małżonką co do terminów spotkań matki z dziećmi.
Postanowił więc zwrócić się do sądu o skierowanie na mediacje, ale dowiedział się,
Ojciec wiedział, że nie będzie w stanie zapłacić, więc zdesperowany poprosił o pomoc rzecznika praw dziecka. , a ci już bez większych problemów dogadali się co do warunków opieki nad dziećmi.
Marek Michalak uważa, że takich dramatycznych przypadków jest znacznie więcej. Właśnie dlatego napisał list do ministra sprawiedliwości z apelem,
To, że problem jest poważny, potwierdza trener Maciej Tański z Centrum Mediacji Partners Polska. – Tylko w tym tygodniu rozwodzący się małżonkowie odwołali u mnie wizytę, bo nie
mogli się dogadać, które z nich ma pokryć jej koszty – mówi.
To, że właśnie pieniądze są często barierą dla mediacji, dobitnie pokazuje przykład ze Szczecina. Tamtejsi mediatorzy
Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. – Zainteresowanie jest ogromne. Choć dawno skończyły się środki z funduszu, dalej pracujemy za darmo, bo widzimy, jak niesamowite efekty
to przynosi – mówi prezes Krajowego Stowarzyszenia Mediatorów Izabela Zajączkowska.
Problem jednak w tym, że nie wszyscy sędziowie chętnie informują o możliwości skorzystania z pomocy mediatora. A szkoda, bo doświadczenie pokazuje, że ci, którzy trafiają do mediacji,
zazwyczaj wychodzą z niej zadowoleni. .
Byli do niego nastawieni dość wrogo, jednak już po pierwszej sesji udało im się rozwiązać wiele niezałatwionych do tej pory spraw. Barbara myślała, że mąż chce jej ograniczyć władzę
rodzicielską nad 3-letnią córka, Krzysztof zaś sądził, że to ona planuje zabronić mu kontaktów z dzieckiem. . Pismo poszło do sądu, który uznał ich uzgodnienia.
I choć mediacje nie zawsze kończą się ugodą, to zdaniem sędziów i tak odnoszą pozytywny skutek. – Jeżeli skłóconym ludziom udało się porozmawiać w spokojnej atmosferze, zmienia się także ton ich rozmowy na sali sądowej – mówi mediatorka Izabela Zajączkowska.
Pomysł bezpłatnych mediacji popiera sędzia Robert Zegadło z Ministerstwa Sprawiedliwości. Zaznacza jednak, że powinni do nich mieć prawo tylko ci, których na to naprawdę nie stać. W zeszłym roku sądy rodzinne rozpatrywały