Dziennik Gazeta Prawana logo

Ośmiolatka chora na A/H1N1 walczy o życie

7 lipca 2009, 22:04
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Ośmiolatka chora na A/H1N1 walczy o życie
Inne
Znacznie pogorszył się stan zdrowia chorej na grypę A/H1N1 ośmioletniej Jessiki. Opiekujący się nią lekarze ze szpitala dziecięcego w Warszawie określają go jako bardzo ciężki, wręcz zagrażający życiu. Dziewczynkę wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej. "Kluczowe będą najbliższe godziny" - mówią.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że . U dziecka wystąpiły , z którymi Jessica ma problemy od urodzenia. W dodatku ośmiolatka cierpi na , ma i jest .

>>> Ciężki przypadek świńskiej grypy w Polsce

Specjaliści ze przyznają, że jej leczenie jest bardzo trudne. Walcząc antybiotykami z bakteriami, które zaatakowały płuca dziewczynki, , co z kolei ułatwia rozprzestrzenianie się wirusowi A/H1N1. Mimo to lekarze wybrali mniejsze zło i podają dziecku lek. "Mają nadzieję, że z wirusem organizm poradzi sobie sam, jednak na razie tak się nie dzieje. Do tego dochodzi niewydolność nerek, która sprawia, że bardzo ostrożnie trzeba dobierać dawki leków. Chodzi o to, by ich za bardzo nie obciążyć" - opowiada nam pracownik szpitala przy Niekłańskiej, który zna przebieg terapii.

Aby terapia była bardziej skuteczna, lekarze wywołali u dziewczynki . Zostanie z niej wybudzona dopiero wtedy, gdy będzie mogła swobodnie oddychać. "Zrobiliśmy wszystko co tylko możliwe, aby uratować jej życie. Teraz decydujące znaczenie będzie miało to, czy organizm Jessiki okaże się na tyle silny, by zwalczyć chorobę" - mówi Magdalena Tenczyńska, rzecznik szpitala przy Niekłańskiej.

>>> WHO: Świńskiej grypy nie da się zatrzymać

Choroba dziewczynki to . "Kiedy ją przywieźli, wszyscy mówili tylko o niej" - twierdzi 15-letni Łukasz Skarżewski z oddziału chirurgicznego. Rodzice dzieci nie kryli . "Co prawda lekarze uspokajają, że nie ma możliwości, by inni pacjenci zarazili się, ale wciąż trochę się tego obawiam" - mówi Bożena Walotek, matka dziewięcioletniej dziewczynki, która ze złamaną nogą leży na chirurgii.

We wtorek w Warszawie miał się pojawić ojciec Jessiki na stałe mieszkający w Stanach Zjednoczonych. Do Polski przyleciała 26 czerwca z Atlanty. W podróży towarzyszyli jej 14-letni brat i babcia. To ona zawiozła wnuczkę do szpitala, gdy zachorowała po sześciu dniach pobytu w Warszawie.

Ośmiolatka leży w . Dzieckiem 24 godziny na dobę opiekuje się sztab lekarzy i pielęgniarek. Do pokoju, w którym leży, wchodzą jedynie w specjalnych strojach i maskach na twarzach. Nie zbliżają się też do innych pacjentów, by uchronić ich przed zarażeniem.

>>> Pierwsza ofiara świńskiej grypy w Europie

Na razie środki ostrożności odnoszą skutek - . Bezpieczni są jej bliscy i pasażerowie samolotu, którym przyleciała do Polski. Jak twierdzą epidemiolodzy, po tak długim czasie nie ma już zagrożenia, by rozwinęła się u nich infekcja.

W Polsce odnotowano dotąd . Ostatnie dwa we wtorek. To 21-letnia mieszkanka Częstochowy i jej trzyletnia córka. Obie przebywają na oddziale zakaźnym miejscowego szpitala. Ich stan jest dobry. Jak ustalili lekarze, zarówno kobieta, jak i dziecko mieli kontakt z chorymi na tę odmianę grypy osobami, które przyleciały do Polski w końcu czerwca z Toronto.

p


DANIELA DWORNIAK*: To prawda, że wirus nie jest szczególnie groźny, tym bardziej że lato w przeciwieństwie do wiosny i jesieni nie jest okresem, w którym dochodzi do wielu zachorowań. W przypadku tej dziewczynki problemem jest inna choroba, której nazwy nie można ujawnić z powodu obowiązującej lekarzy tajemnicy. To dlatego ośmiolatka ma obniżoną odporność i w ciężkim stanie trafiła na oddział intensywnej terapii. Jej organizm nie broni się przed atakiem wirusa, a on się bardzo szybko namnaża, powodując pogarszanie się stanu zdrowia. Dodatkowo dziecko jest chore na zapalenie płuc.


Można i lekarze na pewno je stosują. Jednak potrzeba czasu, by lek zaczął prawidłowo działać. Trwa to zazwyczaj kilka dni. Trzeba jeszcze poczekać. Dziewczynka jest w śpiączce i leży pod respiratorem. Respirator, oddychając za nią, daje odpocząć jej płucom. W przypadku zapalenia płuc to dobre rozwiązanie, często stosowane podczas leczenia.


Nie, pasażerowie są zdrowi. Okres wylęgania się grypy to co najwyżej 10 dni. Dziecko przyleciało do Polski 26 czerwca. Skoro od tego czasu żaden z nich nie zachorował, to znaczy, że nic im już nie grozi.


Nie. Lekarze i pielęgniarki stykający się z cierpiącymi na choroby zakaźne stosują maseczki przeciwwirusowe i odzież ochronną. Poza tym osoba, której układ immunologiczny działa normalnie, nie ma się czego obawiać, bo jej organizm poradzi sobie z wirusem. Może spacerować wśród chorych na grypę i nic nie powinno jej się stać.


Szansa jest zawsze i nie można o tym zapominać. Lekarz zawsze zakłada, że wyleczy swojego pacjenta.

*prof. Daniela Dworniak, konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych z Łodzi

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj