Dziennik Gazeta Prawana logo

Metan w kopalni mógł się pojawić nagle

21 września 2009, 17:48
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Okręgowy Urząd Górniczy przeanalizował zapisy czujników metanu w kopalni "Wujek-Śląsk". Wynika z nich, że stężenie tego gazu skoczyło nagle. To nie było narastające zagrożenie, ale, jak ujmują to eskperci "w jednej sekundzie, nastąpił niespodziewany wypływ metanu".

"Na podstawie tego wykresu i następnych - nie uprzedzając jeszcze wyników badań - mieliśmy do czynienia nie z narastającym zagrożeniem, że gdzieś tam coś powoli wypływało; tylko nagle, w jednej sekundzie, nastąpił niespodziewany wypływ metanu. Skąd - nie potrafię na to odpowiedzieć" - powiedział dyrektor .

To wnioski ze wstępnej analizy zapisów czujników w kopalni "Wujek-Śląsk" z dnia katastrofy. Metan zapalił się o 10.10. Wcześniej czujniki pokazywały, że jest w normie. I potem nastąpił pionowy skok.

Takie "pułapki metanowe" zdarzają się w kopalniach. Kolasa przypomniał zajście z zeszłego roku w . Gaz zbiera się w różnych miejscach w ścianie i może być nagle uwolniony. By temu zaradzić wykonuje się specjalne odwierty. Ale w kopalni "Śląsk" ich nie robiono, bo nie było dotąd takiej potrzeby.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj