Dziennik Gazeta Prawana logo

Utylitaryzm Petera Singera

5 listopada 2007, 12:08
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Marcin Król omawia poglądy Petera Singera, czołowego adwokata etyki utylitarystycznej i dzisiejszego rozmówcy "Europy". Głównym wkładem australijskiego filozofa do współczesnej debaty moralnej było zastąpienie tradycyjnego podziału na ludzi i zwierzęta nowym, przebiegającym między istotami zdolnymi do odczuwania bólu lub przyjemności a tymi, które do takiego odczuwania nie są zdolne. Powyższa redefinicja oznacza zasadniczą zmianę w naszej intuicji etycznej. Kierując się zaproponowanym przez Singera kryterium, powinniśmy dopuścić aborcję i eutanazję, a z drugiej strony - zaprzestać przemysłowej hodowli zwierząt.

p

Peter Singer jest jednym z najbardziej znanych współczesnych filozofów i etyków, profesorem Princeton University. Jego poglądy wzbudzają zarazem niesłychane spory, a nawet krytykę posuwającą się do stwierdzeń, że Singer mógłby być ideologiem nazizmu. Jest to oczywista przesada, ale też Singer całkowicie świadomie kwestionuje nasze podstawowe etyczne przekonania i nieuchronnie naraża się na bardzo ostre ataki. Nie warto przyłączać się do atakujących, wystarczy opisać poglądy Singera oraz ich zakorzenienie w tradycji utylitarnej, by każdy mógł sobie wyrobić pogląd na temat jego stanowiska. Podkreślmy jednak, że w czasach wolności słowa nie należy niczego zakazywać - także utylitarny radykalizm i racjonalizm Singera pomaga w publicznej debacie, chociażby dlatego, że podważa poglądy przyjmowane przez nas często bez odpowiedniego namysłu.

Dla Singera, który zajmował się wszystkimi sferami, gdzie etyka może odgrywać rolę, od kwestii cierpienia zwierząt po globalizację, podstawowe jest klasycznie utylitarne rozróżnienie na istoty, które odczuwają ból i przyjemność oraz przedmioty, które uczuć tych nie żywią. Po jednej zatem stronie mamy razem ludzi i zwierzęta, po drugiej drzewa i kamienie. Ludzie są ludźmi tylko wtedy, kiedy są zdolni odczuwać, kiedy mają choćby ślad świadomości i kiedy potrafią planować swoje życie czy w ogóle postępować racjonalnie (powodowani własnym interesem, czyli dążeniem do przyjemności i do uniknięcia bólu). Ci, którzy tego nie potrafią, po prostu nie są ludźmi. Z tego zaś wynikają radykalne wnioski dotyczące zarówno aborcji, jak i eutanazji. Singer uważa, że embriony, o których wiemy, że będą dziećmi tak bardzo niepełnosprawnymi, iż nie można ich określić jako ludzi, wolno usuwać i że podobnie jest z eutanazją osób pozbawionych świadomości, a więc niezdolnych do odczuwania czegokolwiek.

Jednak od tych ogromnie spornych spraw ważniejsze jest postawienie ludzi i zwierząt na jednym poziomie. Oczywiście Peter Singer nie jest pierwszym, który tak sądzi. Wystarczy przytoczyć poglądy Montaigne'a. Singer wszakże posuwa swoje poglądy do granic logiki. Nie tylko oczywiście jest zawziętym zwolennikiem wegetarianizmu, ale w ogóle przeciwnikiem masowej hodowli zwierząt w celach konsumpcyjnych. Czasem jego argumenty są rozbrajające. Broni kury, która dziobie sobie na wolności, bo - jego zdaniem - sprawia to jej przyjemność, a oczywiście kurczaki hodowane na fermach są tej przyjemności pozbawione. Jednak utylitarny argument dotyczący tego, kto i w jakim stopniu może odczuwać ból, jest ważny i godny uwagi.

Etyka utylitaryzmu i konsekwencjonalizmu, czyli przekonanie, że tylko na podstawie skutków możemy uznać dane postępowanie za dobre lub złe, że nie liczą się motywacje lub intencje, a tylko konsekwencje, prowadzi Singera do zakwestionowania zasadniczych przekonań żywionych przez olbrzymią część ludzkości. Najlepiej te poglądy wyłożył w opublikowanej w 2004 roku książce "The President of Good and Evil: The Ethics of George Bush". Singer atakuje (czasem rzeczywiście nieco naiwne) przywoływanie przez George'a W. Busha Boga jako nie tylko źródła inspiracji, ale przede wszystkim jako źródła sądów etycznych. Bush powtarza: niech Bóg nas błogosławi w walce z terroryzmem, a Singer przypomina, że terroryści także działali w imię boskie oraz że z tego punktu widzenia jest całkowicie obojętne, którą odmianę islamu - bardziej lub mniej radykalną - reprezentuje Osama bin Laden.

Innymi słowy Singer, który urodził się i wychował w ogromnie zsekularyzowanej Australii, uważa ludzkie odwoływanie się do Opatrzności za moralnie niedopuszczalne. Oczywiście, każdy może wierzyć prywatnie, ale nie może swoich postępków usprawiedliwiać wolą Opatrzności. Singer przytacza dziennik armatora z XVIII wieku, który bardzo nadwątlonym okrętem wysłał kilkuset emigrantów z Anglii do Australii. Armator wahał się, czy to uczynić, ale pomodlił się do Opatrzności i oddał sprawę w jej ręce. Statek zatonął, ale armator nie miał żadnych wyrzutów sumienia, bo to nie on był odpowiedzialny, lecz Bóg.

Ten atak na moralność odwołującą się do religii trudno nam zaakceptować, jednak niesłychanie stanowcze podkreślanie przez Singera tego, że za nasze postępowanie moralne, za nasze wybory, ponosimy odpowiedzialność tylko my sami i nic nas od niej nie uwolni - jest godne uwagi. Kłopot z poglądami Singera jest w tym przypadku taki sam jak kłopot z poglądami wszystkich utylitarystów. Skąd mianowicie mamy przekonanie, że człowiek jest całkowicie racjonalną istotą i potrafi trafnie ocenić konsekwencje swojego postępowania? Skąd - co więcej - mamy pewność, że człowiek trafnie odróżnia to, co sprawia mu ból, od tego, co sprawia mu przyjemność? Bardzo łatwo wyobrazić sobie sytuacje, kiedy to ulegamy złudzeniom, chociażby tym wynikającym z naszej kultury i przyjętych obyczajów. Singer chciałby, żeby każdy z nas zawsze, w każdym momencie swojego życia, w pełni świadomie i odpowiedzialnie dokonywał aktów bądź wyborów moralnych. Jest to jednak po prostu niemożliwe, nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Gdybyśmy tak postępowali, bardzo wielu decyzji nie bylibyśmy w stanie w ogóle podjąć.

Trzeci bardzo interesujący wątek u Singera to jego zaangażowanie w spór o globalizację. Singer w ostatnich latach z uporem zwraca uwagę na to, że globalizacja powinna przede wszystkim polegać na silnej wspólnocie etycznej przekraczającej granice państwowe i narodowe. Krytykuje na przykład poglądy Johna Rawlsa, który wprawdzie zmierza do wprowadzenia formalnej sprawiedliwości, ale, zdaniem Singera, tylko w obrębie państwa i to państwa należącego do cywilizacji zachodniej. A przecież, kiedy idziemy na kolację za 200 dolarów, to wydajemy pieniądze na luksus, a tymczasem wystarczyłyby one na uratowanie od głodu jednego dziecka i zapewniłyby mu sześć lat życia.

Singer nie próbuje być ekonomistą i jego krytyka globalizacji nie jest absolutna. Wszystko zależy od tego, czy globalizacja oznacza, że dzielimy się naszymi zasobami z innymi, uboższymi, czy też nie. Trzeba przyznać, że w tym przypadku argumenty Singera są jasne i trafne. Kiedy przypomina, że globalne ocieplenie i zatrucie atmosfery jest problemem moralnym dotyczącym wszystkich ludzi na ziemi, ma całkowitą rację. Nie jest naturalnie w stanie zmusić rządów (tu rząd Stanów Zjednoczonych podlega wyjątkowo ostrej krytyce) do przestrzegania zasad współpracy i moralności globalnej, ale bardzo surowo pokazuje nam, że jedząc ową kolację, dokonujemy w gruncie rzeczy zabójstwa, bo nie przeznaczamy pieniędzy - zbędnie wydanych - na ratowanie ludzkiego życia.

Poglądy Petera Singera często są uważane za rodzaj prowokacji. Trzeba się z tym zgodzić, ale od razu zastrzec, że w dzisiejszym zadowolonym z siebie świecie taka prowokacja jest bardzo potrzebna. Jeżeli nawet nie zgadzamy się na przyrównanie ludzi do zwierząt, to na pewno będziemy musieli prędzej czy później coś uczynić z tym, że "ludobójstwo zwierząt" - jak to nazywa Singer - staje się nie do przyjęcia oraz z innym faktem, że jest granica między tym, kto odczuwa ból i przyjemność, a tym, kto ich nie odczuwa. Nasze religijne poglądy rzeczywiście nie zwalniają nas z odpowiedzialności moralnej, chociaż w tym przypadku Singer myśli, jak sądzę, przede wszystkim o etyce purytańskiej. I wreszcie kwestia ubóstwa - sam miałem okazję raczyć się kawiorem na pokonferencyjnych kolacjach, a konferencje dotyczyły ubóstwa i "podklasy". Jadłem, ale odczuwałem niepokój, że coś tu jest nie w porządku.

p

, ur. 1944, filozof, historyk idei, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Redaktor naczelny pisma "Res Publica Nowa". Zajmował się historią polskiej myśli politycznej: "Sylwetki polityczne XIX wieku" (1974; wraz z Wojciechem Karpińskim), "Style politycznego myślenia" (1979). Jeden z najważniejszych przedstawicieli myśli liberalnej: "Liberalizm strachu i liberalizm odwagi" (1996), "Bezradność liberałów" (2005). Ostatnio opublikowaliśmy jego tekst "Widziane z niebytu" (nr 16 z 19 kwietnia br.).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj