Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosyjskie odkrywanie Ameryki

5 listopada 2007, 12:08
Ten tekst przeczytasz w 19 minut

Aleksander Etkind zastanawia się, w jaki sposób rosyjską literaturę i kulturę XIX wieku można opisać przy użyciu "kolonialnych" kategorii opatrywanych zwykle zbiorczym terminem "orientalizmu". Kontekst rosyjski jest o tyle specyficzny, że kolonizacja była tu zawsze kolonizacją wewnętrzną. "Główne ścieżki rosyjskiej kolonizacji prowadziły nie na zewnątrz, lecz wewnątrz metropolii: nie do Turcji czy Polski i nawet nie na Syberię, ale do tulskich i orenburskich wsi. To tutaj państwo rozdawało majątki i dławiło powstania. Tu odkrywano wspólnotę i zachowywano folklor. Tu zgłębiano stare obyczaje i dziwne religie. Stąd do stołecznych kolekcji wywożono monstra i rarytasy. Misjonarstwo, etnografia i egzotyczne podróże - zjawiska typowe dla kolonializmu - w Rosji skierowane były w głąb własnego narodu". Zdaniem Etkinda można mówić o zjawisku "orientalizmu wewnętrznego" - jego przykłady odnajdujemy w utworach Puszkina i Dostojewskiego.

p

Dziewiętnaste stulecie podzieliło świat między kilka państw imperialnych. Ustępując jedynie Imperium Brytyjskiemu, rosyjskie władztwo rozciągało się od Finlandii i Polski aż po Alaskę i Mandżurię, przekraczając przyszłe granice ZSRR. Wojny, które prowadziła Rosja w latach 1815-1917, prawie wszystkie były wojnami kolonialnymi, to znaczy konfliktami o terytoria leżące poza narodowymi granicami państw uczestników. Ale Rosja różniła się od Wielkiej Brytanii i pozostałych potęg kolonialnych pod względem samej jakości kolonizacji. Wielka Brytania, Francja, Niemcy realizowały ekspansję na terytoria zamorskie; Rosja przyłączała ziemie przylegające do jej terytorium. Aż do wojny krymskiej te dwa sposoby ekspansji kolonialnej - brytyjski i rosyjski - były na tyle różne, że prawie nie dochodziło między nimi do starć. Wojna Rosjan z Anglikami - mawiał znawca tych problemów Bismarck - nie jest możliwa, tak samo jak wojna słoni z wielorybami.

Odnośnie literatury brytyjskiej i francuskiej XIX wieku, charakter wzajemnych stosunków między doświadczeniem kolonialnym a procesem literackim odkryty został w pracach Edwarda Saida, które stanowią podstawę tego kierunku badań. Według niego najwyższą funkcją "wiedzy" orientalnej jest "władza" w tym prostym i zrozumiałym sensie, że wiedza staje się dla władzy drogowskazem i jednocześnie się z niej rodzi. Taka jest natura każdego dyskursu; Said używa ogólnej idei Michela Foucault wobec kolonialnej materii. Podstawowe przykłady, do których odwołuje się Said, dotyczą dwóch imperiów: brytyjskiego i francuskiego, i odnoszą się do czasów rozkwitu kolonializmu w XIX wieku. Przykłady te niezmiennie pokazują, że motywy kolonialne są dominującymi tematami epoki; że zdobycze kolonialne budziły ogromne zainteresowanie - literackie i naukowe - podbitymi krajami i ich mieszkańcami i że treścią takiego procesu było kształtowanie się "wiedzy" o ludach kolonialnych, która służyła władzy i władzę tę określała.

Oczywiście, zastosowanie tych metod interpretacyjnych do Rosji wymaga nie tylko pracy historycznej, lecz i teoretycznej. W przypadku bezpośredniego użycia pojęcia "orientalizm" Imperium Rosyjskie jawi się albo jako jedno z imperiów kolonialnych na równi z hiszpańskim, brytyjskim czy francuskim, albo na odwrót - jako jedna z kolonizowanych przestrzeni takich jak Ameryka, Afryka czy Indie Zachodnie. Ponadto historykowi wiadomo, że Rosja poprzez rozmaite części swojego terytorium, okresy swoich dziejów bywała zarówno przedmiotem, jak i podmiotem orientalizmu. Teoretyk z kolei jasno dostrzega, że w koncepcji orientalizmu dla tego typu kombinacji brakuje odpowiednich narzędzi.

Kolonizacja Rosji miała charakter "dośrodkowy". Pojęcie wewnętrznego orientalizmu oddaje cechy wspólne i różnicujące doświadczenia rosyjskiego oraz innych, lepiej zbadanych wariantów zachodniej kolonizacji Wschodu. Główne ścieżki rosyjskiej kolonizacji prowadziły nie na zewnątrz, lecz wewnątrz metropolii: nie do Turcji czy Polski i nawet nie na Syberię, ale do tulskich i orenburskich wsi. To tutaj państwo rozdawało majątki i dławiło powstania. Tu odkrywano wspólnotę i zachowywano folklor. Tu zgłębiano stare obyczaje i dziwne religie. Stąd do stołecznych kolekcji wywożono monstra i rarytasy. Misjonarstwo, etnografia i egzotyczne podróże - zjawiska typowe dla kolonializmu - w Rosji skierowane były w głąb własnego narodu.

Gdzie są granice rosyjskiej metropolii? Od którego miejsca zaczynają się kolonie rosyjskie i jak je rozróżniać? Granice metropolii przebiegały wzdłuż łańcucha Kaukazu, rzeki Amur, Cieśniny Beringa. Ale korzystając z bardziej czytelnego kryterium jednolitości praw obywatelskich, być może właściwiej jest pociągnąć granicę metropolii po linii żydowskiego osiedlenia? Kiedy zaczęła się kolonizacja rosyjska - w momencie okupacji etnicznie obcego Kazania czy etnicznie bliskiego Nowogrodu? Gdzie były rosyjskie kolonie - na Uralu czy na Syberii, gdzie następował klasyczny proces mieszania się emigrantów z tubylcami, czy na dzisiejszej Ukrainie, gdzie było odwrotnie: ludność etnicznie tożsama z metropolią kształtowała kulturowo-polityczne różnice, które okażą się decydujące?

Dynamiczna nieokreśloność granic, a także trudność rozróżnienia między tym, co zewnętrzne i wewnętrzne, nie likwidują problemu, lecz przeciwnie - stwarzają go. Sama ta trudność rozróżnienia, nieokreśloność granic, zmienność kryteriów, samosterowność procesów były właśnie cechami rosyjskiej kolonizacji. W większości innych przypadków kulturowe rozróżnienia między metropolią i kolonią dokonywane były w oparciu o kryteria rasowe, etniczne i językowe. Kolonizując Indie czy Kongo, Brytyjczycy lub Belgowie dystansowali się wobec tych, których zniewalali i wyzyskiwali. Różnice rasowe dzielące uczestników tego procesu, a więc przedmioty i podmioty kolonizacji, gwarantowały to, że nawet przy pełnym jego sukcesie nie nastąpi niepożądane splątanie. Ale dystans kulturowy między metropolią a kolonią nie zawsze zbiega się z etnicznym dystansem między nimi. Geograficzna i gospodarcza ciągłość przestrzeni rosyjskiej spychała na bok wszelkie inne różnice - etniczne, językowe, religijne - mieszając je w jednym imperialnym kotle. Lecz właśnie brak oczywistych różnic stwarzał konieczność kształtowania drogowskazów kulturowych, które budowałyby niezbędne hierarchie społeczne - logicznie niesprzeczne, niemożliwe do podrobienia i wygodne z punktu widzenia praktyki. Drogowskazy takie są w równym stopniu potrzebne administracji imperialnej, co kody "swój - obcy" we współczesnej wojskowości. Eksperyment Piotra I z brodami, w ramach którego elita imperialna poddawana była przymusowi cielesnej stygmatyzacji, by stworzyć widzialny, ale niepewny ekwiwalent różnic rasowych, był najbardziej wyrazistą, ale nie pierwszą i nie ostatnią z tego typu prób. Kultura imperialna nakładała sztuczne klasyfikacje na chaotyczną, mozaikową ciągłość sporów religijnych, praw klasowych i wreszcie geograficznych przestrzeni.

Orientalistyczna, w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, klasyka wielkiej prozy rosyjskiej nie jest bogata: "Putieszestwije w Arzrum" Aleksandra Puszkina, "Hadżi-Murat" Lwa Tołstoja, "Smiert' Wazir-Muchtara" Jurija Tynianowa. Do tego można dorzucić dziesiątki mniej znanych utworów, lecz to nie zmieni oczywistego wniosku: stosunki między Zachodem i Wschodem miały w istocie mniejsze znaczenie dla rosyjskich klasyków niż stosunki między państwem a ludem. Aby wewnętrzna kolonizacja mogła zyskać dla siebie odniesienie, opozycja państwa i ludu zastępowała opozycję Zachodu i Wschodu. Przedstawiciele państwa i ludu ukazywani byli przez literaturę XIX stulecia jako ludzie zasadniczo odmiennej natury albo - precyzyjniej - kultury.

"Człowiek z ludu w powieści wywodzi się często z idylli" - pisał Michaił Bachtin [wszystkie cytaty z Bachtina w przekładzie Wincentego Grojewskiego - przyp. tłum.]. W swoim zarysie historycznej poetyki powieści wyróżniał on jedną z jej najbardziej "typologicznie trwałych czasoprzestrzeni" - czasoprzestrzeń drogi. W klasyfikacji Bachtina są dwa typy powieści podróżniczej. W pierwszym droga bohatera "biegnie przez kraj ojczysty, nie zaś przez egzotyczny obcy świat". W drugim "analogiczną funkcję do funkcji drogi spełnia >>obcy świat<<, który morze i odległość dzieli od kraju ojczystego". Pierwszy reprezentują "Lata wędrówki Wilhelma Meistra", drugi - "Przypadki Robinsona Crusoe". Wszystkie rosyjskie przykłady podawane przez Bachtina należą do rodzaju pierwszego. Wędrowanie zawiera w sobie zdolność wyobcowania - jak powiedzieliby inni teoretycy. Ono czyni to, co zrozumiałe, egzotycznym, nudne ciekawym, swoje obcym. Z tymi wyobrażeniami związana jest jeszcze jedna Bachtinowska kategoria - "idylliczna czasoprzestrzeń". Dla tego pojęcia charakterystyczna jest "szczególna relacja pomiędzy czasem a przestrzenią", a zwłaszcza "organiczne związanie" wyobrażonego życia z "ojczystym krajem i wszystkimi jego zakątkami". Tak pojęta idylla równoważna jest retrospektywnej utopii.

Idylliczny Człowiek z Ludu i (często satyryczny) Człowiek Kultury żyją w różnych środowiskach, lecz spotykają się w czasoprzestrzeni powieści. Naprowadza ich na siebie obowiązek bądź przypadek, ale najczęściej droga. Najciekawsze przykłady pojawiają się wtedy, gdy te dwie postaci spotykają się (i nie mogą się rozstać) wskutek idyllicznego pociągu jednej z nich do drugiej. Wymiana, konkurencja, debata między dwoma postaciami tworzy centralną część wielu wątków. Ale dwuosobowa struktura nie jest charakterystyczna dla powieści - jej wątki są trójosobowe. Jak wiadomo z teorii powieści René Girarda, która pod wieloma względami inspirowana jest wątkami z utworów Dostojewskiego, pragnienie potrzebuje pośrednika. Miłość, wieczny przedmiot wyobraźni, zwykle przedstawiana jest jako relacja nie pomiędzy dwoma, lecz trzema osobami. W terminach kultury lokalnej relacje trzech osób uczestniczących w akcji modyfikują uniwersalną konsekwentność upadku, wykrycia występku i nałożenia kary. Mężczyzna, następca grzesznego Adama i alter ego kajającego się autora, jest ambiwalentnym agentem wewnętrznej kolonizacji. Mistyczna władza przynależy do sprzeciwiającego się ludu i realizuje ją najbardziej barwny zestaw postaci: wielkoduszny buntownik, prorok analfabeta, pośrednik męskiego uczucia i reprezentant Boga Ojca. Jak pisał Bachtin: "Człowiek z ludu pojawia się w powieści jako reprezentant mądrej postawy wobec życia i śmierci, postawy utraconej przez klasy panujące". Ewa w tych wątkach to bezklasowy, lecz narodowy obiekt pożądania; w imieniu czytelnika (i czytelniczki) otrzymała ona prawo dokonywania wyboru między rywalami. W końcówce odgrywany jest zazwyczaj starożytny motyw składania ofiary, i ofiarą tą jest jeden z uczestników tej trójkątnej konstrukcji. W zależności od tego, kto się okazuje tą ofiarą - Człowiek z Ludu, Człowiek Kultury czy Rosyjska Piękność - otrzymujemy trzy warianty wątku.

Aleksander Puszkin sformułował trójkątną konstrukcję w "Córce kapitana": Griniow - Pugaczow - Masza; Słaby Człowiek Kultury - Mądry Człowiek z Ludu - Rosyjska Piękność. "Córka kapitana" po raz pierwszy wyraziła znajome przerażenie rosyjskim buntem i znajomą fascynację rosyjskim ludem. "Przerażenie" to jest pokazane bardziej dokładnie, niż wyobrażały je sobie potem pokolenia narodników, rosyjskich pielgrzymów do kraju Wschodu, rozwijających te same stosunki z wyobrażonym Pugaczowem. Za ludem rozciągają się nieznane głębiny, skryta siła i niewypowiedziana mądrość; za państwem - naga przemoc i obca racjonalność. Bohater i bohaterka to podwójni zakładnicy: ludu i państwa. Zdyscyplinowany członek hierarchii państwowej, Griniow, zafascynowany jest Pugaczowem. Pokazana tu walka odpowiada dziejom powstań kolonialnych i - odpowiednio - ich tłumieniu. Orientalne konstrukcje używane są wobec poddanych samego Imperium. "Córkę kapitana" warto czytać wielokrotnie w porównawczym kontekście takich historii jak późniejsze powstanie sipajów w brytyjskich Indiach, które obecnie poprawnościowo nazywa się pierwszą wojną o niepodległość. W brytyjskich narracjach o nim obecny jest motyw okrutnych egzekucji i gwałtów na Anglikach i Angielkach w twierdzach zdobytych przez powstańców. To samo widzimy w "Córce kapitana", z jednym wyjątkiem: Masza porwana przez Pugaczowa pozostaje cała i zdrowa. Honor bohaterki jest niezwykle ważny nie tylko dla bohaterów powieści, lecz i dla całej kolonialnej konstrukcji. Wątek pełny jest przemieszczeń w przestrzeni kultury, lecz najbardziej niesamowite z nich - wpierw na sam dół zbuntowanego ludu, potem na samą górę porządku imperialnego - realizuje kobieta. Jej ocalenie powstrzymuje spiralę przemocy, obiecując ustanowienie świata obywatelskiego i potwierdzając żywotność porządku kolonialnego. Analityczna praca Puszkina nastawiona jest nie tylko na pokazanie dwóch przeciwstawnych zasad - ludowej sprawiedliwości i państwowej praworządności - lecz i na próbę znalezienia jakiejś równowagi między nimi. W podobnym kompromisie widziano nadzieję na zachowanie sytuacji wewnętrznego kolonializmu.

Rozpatrzmy inny przykład, "Idiotę" Fiodora Dostojewskiego. Spotykamy tutaj znajomy trójkąt: Myszkin - Człowiek Kultury, Rogożyn - Człowiek z Ludu i Nastasja Filipowna - Rosyjska Piękność. Rzecz dzieje się w Sankt Petersburgu. Myszkin przybywa do niego ze Szwajcarii, a Rogożyn - z głębin rosyjskiej mistyki. Zagadkowa dynamika ich relacji jest laboratoryjnym obrazem struktury wewnętrznej kolonizacji, a także marzenia o rozstrzygnięciu jej problemów i zarazem ostrzeżeniem o tragicznej cenie takiego rozstrzygnięcia. Zwrócona w stronę Nastasji Filipownej przyjaźń-rywalizacja Myszkina i Rogożyna przedstawia sobą ahistoryczny przykład mediacji pożądania - Girard podobnie rozpatrywał ten wątek. Przedstawiając symboliczną strukturę rosyjskiego orientalizmu, para ta pokazuje specyficzne dla jej czasów dążenie do zmniejszania dystansu kulturowego, lecz i nie mniej charakterystyczne ostrzeżenie o katastrofalnych następstwach tego "bratania się". Zabicie Nastasji Filipownej jawi się jako antyutopijne rozwiązanie nadane utopijnemu wątkowi i dekonstruujące go.

Nigdy nie zrozumiemy, dlaczego Myszkin chce się żenić z Nastasją, dlaczego ona ucieka sprzed ołtarza, dlaczego zabija ją Rogożyn i dlaczego Myszkin wybacza mu to. Nie podejmując kolejnej próby wyjaśnienia, lub raczej zawczasu przyznając jej fragmentaryczność i nieadekwatność, proponuję na serio raz jeszcze przeczytać namiętne mowy "Idioty". W znanym epizodzie uczestniczą książę Myszkin, stołeczna socjeta i waza chińska. Rogożyn jest nieobecny, lecz Myszkin ciągle o nim mówi. Świeckie zgromadzenie składa się z generała o niemieckim imieniu, starszego jegomościa anglomana, rosyjskiego poety pochodzenia niemieckiego itd. Jegomość angloman z niezadowoleniem opowiada o "jakichś zaburzeniach w majątkach ziemskich", ze współczuciem wspomniawszy krewnego, który przyjął katolicyzm [wszystkie cytaty z "Idioty" w przekładzie Jerzego Jędrzejewicza - przyp. tłum.]. Myszkin odpowiada, że katolicyzm to wiara niechrześcijańska, z której ponadto rodzi się socjalizm. "Katolicyzm oparty jest na poglądzie, iż bez wszechświatowej państwowej władzy kościół nie utrzyma się na ziemi", i próbuje objąć tą władzą Rosję. Tej "kontynuacji Zachodniego Imperium Rzymskiego" trzeba się przeciwstawić: "Trzeba, by na odparcie Zachodu zajaśniał nasz Chrystus". Teza zdaje się tą samą tezą, jaka występuje w późniejszych wierszach Władimira Sołowjowa pytającego Rosję, jakim Wschodem chce ona być - "Wschodem Kserksesa czy Chrystusa?". W rzeczywistości są to różne, przeciwstawne sobie pozycje. W wierszach Sołowjowa Chrystus należy do jednego z wariantów historycznego Wschodu; jego jako model wewnętrzny wybrać może Rosja, która jako taka do Wschodu nie przynależy. W mowach Myszkina "nasz Chrystus" należy do Rosji, kraju konsekwentnie wschodniego, który przeciwstawia się Zachodowi.

Religii nie da się odróżnić od polityki, a obie są związane z geografią. Obie zbiegają się w idei narodowej, o ile interpretujemy ją nieortodoksyjnie, a idyllicznie, jak to robi znajomy Myszkina, kupiec staroobrzędowiec Rogożyn: "Kto ziemi ojczystej się wyrzekł, ten i Boga swojego się wyrzekł". Na skraju obłędu książę Myszkin kieruje ku swoim świeckim rozmówcom wyostrzone formuły wewnętrznego orientalizmu: "Wskażcie łaknącym i rozgorączkowanym towarzyszom Kolumba brzeg Nowego Świata, wskażcie Rosjaninowi rosyjski świat, dajcie mu odnaleźć to złoto, ten skarb ukryty przed nim w ziemi!". Najważniejsze z kolonialnych działań - odkrywanie Ameryki - zwrócone jest do wewnątrz Rosji.

Z powodu zrozumiałych uwarunkowań historycznych i geograficznych wewnętrznej kolonizacji kultura rosyjska XIX wieku ukształtowała swoistą formację, w której jednocześnie istniały rozmaite poziomy typologiczne. Na poziomie kultury fachowców, do której należeli rosyjscy autorzy i ich bohaterowie, kształtowały się "zachodnie" prawa racjonalności, przestrzeni publicznej, dyscypliny. Na poziomie kultury ludowej, do której należały miliony rosyjskich chłopów, toczyło się "wschodnie", "tubylcze", wspólnotowe", "mistyczne", "przedpiśmienne", "pogańskie", "ahistoryczne" życie. Powieść rosyjska konfrontowała te dwa typy bohaterów. Modele antropologii kulturowej ukształtowane w badaniach nad przedpiśmiennymi kulturami odnoszą się do jednej z warstw tej struktury, lecz nie charakteryzują drugiej i nie ujawniają ich wzajemnego oddziaływania. Pisarze końca XIX i początku XX stulecia znali te etnograficzne i antropologiczne odkrycia (i fantazje), które inspirowały Frazera, Freuda czy Durkheima. Dzisiaj lepiej jednak wykorzystać bardziej współczesne antropologiczne modele, które odnoszą się do kontaktów, oporu i hybrydyzacji w trójkącie stosunków pomiędzy resztkami archaicznych kultur, praktykami kolonialnymi i kulturą metropolii.

Ale i te modele nie opisują najbardziej oryginalnej cechy rosyjskiej tradycji, a mianowicie jej "idylliczego" dążenia (Bachtin) bądź "czaru" (Cwietajewa). To właśnie wewnętrzny wariant pozytywnego orientalizmu typowego dla późnokolonialnego okresu, kiedy elity imperialne przechodziły od nauki języków i kolekcjonowania artefaktów ku udziałowi w ruchach wyzwoleńczych, ku opiewaniu powstańców, ku naśladowaniu ich kultur, ku negowaniu własnej wartości jako "symulakru", ku praktykom "akcji afirmatywnej". W sytuacji wewnętrznej kolonizacji, pozbawionej bardziej twardych rasowych wskaźników, procesy pozytywnej (re)orientalizacji miały kulturowy, właśnie tekstualny charakter.

p

, ur. 1955, rosyjski filozof, psycholog, kulturoznawca. Wykładowca katedry slawistyki Uniwersytetu Cambridge oraz wydziału nauk politycznych i socjologii Uniwersytetu Europejskiego w Sankt Petersburgu. Współpracuje z takimi czasopismami jak: "Ab Imperio", "Nieprikosnowiennyj zapas", "Nowoje literaturnoje obozrienije". Autor m.in. książek "Eros niewozmożnogo. Istorija psychoanaliza w Rossiji", "Sodom i Psichieja. Oczerki intelektualnoj istorii Sieriebrianogo Wieka", "Tołkowanije putieszestwij. Rossija i Amerika w trawełogach i intertekstach", "Chłyst. Sekty, literatura i rewolucija".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj