Każda nowa książka Jadwigi Staniszkis jest wydarzeniem. Dlatego w "Europie" prezentujemy tekst z mającego się wkrótce ukazać zbioru jej esejów "Władza i bezsilność".
We wstępie do książki Jadwiga Staniszkis przyznaje, że zrozumienie fenomenu władzy było zawsze jej obsesją. Nie wspomina o swojej innej obsesji, jaką jest rozpad, słabnięcie, przemieszczanie się władzy. Zastępowanie instytucji, do których jest ona formalnie przypisana, przez inne - które mają siłę i potencjał, pozwalające kontrolować obszary, które tradycyjnej polityce się wymykają. Tej drugiej obsesji poświęcona jest najnowsza książka Jadwigi Staniszkis. Także publikowany przez nas fragment "Demokracja medialna", gdzie autorka podejmuje temat siły mediów, które - jej zdaniem - nie tylko formatują procesy polityczne, ale są ich siłą sprawczą. Jednak kilka przytoczonych przez Staniszkis przykładów dominacji mediów nad polityką we współczesnej Polsce zasługuje na polemiczną ripostę. Pierwszy to uruchomienie dynamiki odrzucenia III RP, która przesądziła o wyniku wyborów 2005 roku. Otóż wszystko zaczęło się od sprawy Rywina, której obie strony, zarówno "Grupa Trzymająca Władzę" jak i Adam Michnik - były wyrazistymi podmiotami politycznymi. Media zostały wykorzystane do rozegrania i "obsłużenia" tej sprawy, ale nie one ją wykreowały. Podobnie było z kampanią wyborczą 2005. To politycy zdefiniowali obie jej fazy, oba porządki: podział historyczny w pierwszej fazie, kiedy wspólnym przeciwnikiem PO i PiS wydawała się SLD, a później jej chwilowy prezydencki kandydat Włodzimierz Cimoszewicz, i podział na "Polskę solidarną" przeciwstawioną "Polsce liberalnej" - z drugiego etapu kampanii. Media to wszystko obsługiwały. Oczywiście nie niewinnie, nie w sposób przezroczysty. Dodały do dynamiki politycznej swoje własne kody i uproszczenia. Jednak to nie media stworzyły idiom IV Rzeczypospolitej. Można nawet powiedzieć, że znaczna część mediów była temu pomysłowi językowemu, i stojącej za nim retoryce przełomu, raczej niechętna. Dzisiaj mamy kolejne dowody na prymat decyzji polityków nad wpływem mediów. Nie zaistnienie koalicji PO-PiS, powstanie koalicji PiS-Samoobrona-LPR: te wybory były podejmowane wbrew oczekiwaniom opisanej przez Staniszkis "demokracji medialnej".