Setki przerażonych osób, błagają o pomoc! Tak wygląda polska ambasada w Bejrucie, którą szturmują rodacy marzący tylko o jednym - znaleźć się jak najdalej od bombardowanego miasta. Do tej pory po pomoc w wydostaniu się z ogarniętego wojną Libanu zgłosiło się prawie 300 Polaków. Jutro zacznie się ich ewakuacja.
Konwój z polskimi uciekinierami ruszy z Bejrutu o ósmej rano. Do granicy z Syrią eskortować go będą polscy żołnierze. Potem autokary pojadą na lotnisko w Damaszku, skąd rodaków zabiorą do kraju polskie samoloty wojskowe. Dopiero wtedy będą mogli poczuć się bezpiecznie.
Kilkuset innych, mieszkających w Libanie rodaków, o bezpieczeństwie nie może nawet śnić. Zostaną i będą modlić się, by izraelskie bomby ich nie dosięgły, bo nie chcą zostawić rodzin. Ambasada pomaga tylko osobom polskiego pochodzenia. A więc Polka, która wyszła za Libańczyka, może wrócić do kraju, ale jej mąż nie ma co liczyć na pomoc polskich władz. Musi sobie radzić sam.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|