Dziennik Gazeta Prawana logo

Antyterroryści ostrzegają: Polska też jest na celowniku szaleńców

13 października 2007, 16:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polskie służby specjalne w oficjalnych oświadczeniach chłodzą emocje i uspokajają, że Polsce nie grożą zamachy. Ale spece od terroryzmu nie są jednak tacy pewni. Mówią wprost: Jeśli się mówi, że nie ma zagrożenia, to znaczy, że się o nim nie wie. I dodają, że żadne zaostrzenia przepisów czy działania agentów nie zapewnią 100-procentowego bezpieczeństwa. Każdy z nas musi być wyjątkowo czujny. Lepiej wyolbrzymić zagrożenie, niż je zlekceważyć.

Jerzy Dziewulski, były szef jednostki antyterrorystycznej na warszawskim lotnisku Okęcie, nie kryje oburzenia postawą polskich władz. "Gdy mówimy, że nie ma zagrożenia, to wtedy wybuchają bomby" - mówi dziennikowi.pl Dziewulski. "Tak mówią tylko ludzie, którzy nie mają pojęcia o terroryzmie. Zagrożenie jest zawsze" - dodaje.

Zgadza się z nim Sławomir Petelicki. "Musimy pamiętać, że jesteśmy w Iraku, a przez to - na liście terrorystów" - przypomina były szef jednostki GROM. Nie chce jednak całej odpowiedzialności za bezpieczeństwo zrzucać na służby.

"Wszyscy powinni być wyjątkowo czuli na podejrzane sytuacje" - mówi dziennikowi.pl. I proponuje, by do zapobiegania potencjalnym zagrożeniom zaangażować wszystkie osoby, które jakkolwiek mogą pomóc, choćby taksówkarzy. "Zamiast nękać ich kasami fiskalnymi, trzeba było im zafundować dodatkowy kanał łączności z policją. Tak jest w Wielkiej Brytanii. To oni najlepiej znają teren i wiedzą, czy dzieje się coś podejrzanego" - twierdzi Petelicki.

Do roboty muszą się też - jego zdaniem - wziąć dzielnicowi i nawet najmniejsze jednostki policji. "To właśnie oni wiedzą, czy ktoś zamieszkał w okolicy, wynajął mieszkanie. Dzięki takim działaniom, kilka lat temu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zapobiegła atakom terrorystycznym i wydaliła podejrzanych obcokrajowców" - zwraca uwagę antyterrorysta.

Potwierdza to Janusz Pałubicki, koordynator ds. służb specjalnych w rządzie Jerzego Buzka. "Polska nie kojarzy się jako atrakcyjny cel ataku. Ale to się może zmienić w każdej chwili" - mówi i ostrzega, że w każdej chwili może się pojawić grupa szaleńców, która będzie chciała mordować Polaków. Zdradza też, że pewne sygnały, że jesteśmy na celu, pojawiły się podczas majowej pielgrzymki papieża Benedykta XVI.

"W czasie wizyty coś się odgrzało. Pielgrzymka papieża zrobiła z Polski dobry cel medialny. A o to chodzi terrorystom" - mówi dziennikowi.pl Pałubicki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj