"Spisek miał światowy wymiar i angażował dużą liczbę ludzi" - grzmiał szef brytyjskich antyterrorystów Peter Clarke. Brytyjska policja twierdzi, że choć 21 zatrzymanych w nocy osób to główni zamachowcy, nie można wykluczyć, że na wolności są jeszcze inni. Z kolei John Reid, brytyjski sekretarz obrony, ogłosił, że urodzeni na Wyspach islamscy fundamentaliści są groźniejsi niż Irlandzka Armia Republikańska.
Według brytyjskich władz, terroryzm islamski postawił Zjednoczone Królestwo w obliczu największego zagrożenia od czasu zakończenia drugiej wojny światowej.
"Zalew imigrantów powoduje, że nasze społeczeństwo zmienia się nie do poznania. Nie wiem, czy będziemy umieli zapobiec kolejnemu atakowi, jeżeli wszyscy Brytyjczycy nie
włączą się do walki z ekstremizmem" - tłumaczy Reid.
Szef brytyjskiego resortu obrony chce, by jak najszybciej wprowadzono przepisy pozwalające podejrzane osoby trzymać w areszcie 90 dni bez stawiania im zarzutów, traktować jak
przestępcę każdego, kto gloryfikuje terroryzm i pozwolić policji na zamykanie meczetów, gdzie nawołuje się do nienawiści i ataków na "niewiernych".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|