"Jestem zaskoczony" - powiedział Lech Wałęsa po tym jak zajrzał do listy agentów, którzy donosili na niego. Bo na tej liście jest aż 140 nazwisk. Ale były prezydent nie zdradził ani jednego. Dziś odebrał ten spis z gdańskiego IPN-u.
Wałęsa studził ciekawość dziennikarzy. Nie pokazał im tej listy. "Nie znalazłem tam rozszyfrowanego nazwiska agenta o pseudonimie Delegat" - powiedział tylko. Tajny współpracownik "Delegat" miał donosić Służbie Bezpieczeństwa na Jana Pawła II.
Wiadomo już, że to nie ostatnia lista agentów, jaką dostanie były prezydent. IPN wciąż wertuje dokumenty i co raz trafia na kolejnych agentów PRL-owskiej bezpieki, którzy donosili na Wałęsę. Niedługo były prezydent zgłosi się do Instytutu po kolejną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|