Informację o rychłym lądowaniu kolejnych kupionych w USA maszyn potwierdził wczoraj dziennikowi.pl płk Andrzej Wasiewicz, zastępca dyrektora ds. wdrożenia programu F-16. Samoloty pilotują Amerykanie. Usterka jednego z samolotów podobno nie przeszkadza w locie.
Dziennik.pl dowiedział się także, że jeden z pierwszej czwórki myśliwców, które już do Polski dotarły - ten, który awaryjnie lądował na Islandii - wciąż jest zepsuty. Wysiadła w nim hydraulika. Choć ponoć problem jest niewielki, samolot nie poleci, dopóki ze Stanów Zjednoczonych nie będzie sprowadzona działająca część i Amerykanie nie wyjaśnią przyczyny awarii. Serwis gwarancyjny na części mamy wykupiony na trzy lata.
Pozostałe trzy maszyny z pasa w Krzesinach nie poderwały się jeszcze ani razu. Sprawdzana jest ich dokumentacja, a wojskowi czekają, aż dotrą do nich wszystkie części. Zajmują się nimi teraz celnicy - za wszystko trzeba zapłacić podatek.