Zeznaje Joanna M. matka Oskarka

Policjant: W jakich okolicznościach dziecko straciło zęby?
Joanna M.: On przyszedł wychlany...
Policjant: Kiedy to było?
Joanna M.: Nie wiem. Teraz jakoś stracił te zęby.
Policjant: No więc co? Przyszedł do domu wychlany i...
Joanna M.: Oskar wcześniej coś tam z lodówki wyciągnął, a on się zaczął złościć.
Policjant: Co wziął z lodówki? Jedzenie? Tak?
Joanna M.: Tak.
Policjant: I co dalej?
Joanna M.: I on go kopnął w tę buzię i te dwa zęby to mu wyleciały.
Policjant: Jak on to zrobił? Jak wybił te zęby? Kopnięciem?
Joanna M.: Kopnął go i... trochę mu poleciała krew, no i...te zęby mu się zaczęły ruszać. On doszedł do niego i tego jednego zęba to mu normalnie wyciągnął, a drugiego...
Policjant: Tak? Ty mu wyjęłaś?
Joanna M.: Nie, Oskar sobie sam wyjął. Zaczął grzebać w zębach, w buzi... A dwa wcześniejsze zęby same wypadły.
Policjant: Po tym wybiciu zębów, co robisz? Dziecku przecież krew leci z twarzy. Płacze. No, co robisz?
Joanna M.: Zaczęłam się z nim szarpać. Żeby przestał.
Policjant: Ale co dalej? Co zrobiłaś, jak miał wybite zęby?
Joanna M.: Wzięłam mu tę buzię, umyłam i...
Policjant: Tak?
Joanna M.: I nic więcej...
Policjant: Nie powiadomiłaś lekarza? Policji? Opieki? Nikogo?
Joanna M.: Nie.
Policjant: Dlaczego?
Joanna M.: Bałam się!
Policjant: Kogo?
Joanna M.: Że będzie wszystko na mnie, że to ja zrobiłam...
























Zeznaje Artur N., ojczym, zabójca Oskarka

Policjant: Jak się zachowywałeś w stosunku do Oskara?
Artur N.: Na początku było w porządku. Tylko później zaczął mnie denerwować. Cały czas był głodny. Uparty. Zacząłem go karcić. Najpierw tylko po dupie. Później były ciosy w brzuch, w głowę. Kopniaki.
Policjant: Jak to robiłeś?
Artur N.: Podchodziłem, uderzałem go pięścią w brzuch, w twarz, szyję, kopnąłem go. Raz złamałem mu rękę.
Policjant: Jaki był tego powód?
Artur N.: Pokłócił się z mojej siostry córką o zupę czy... On chciał zjeść jej zupę czy chciał więcej tej zupy. I chwyciłem go za rękę.
Policjant: Co miało miejsce w ostatnich dniach?
Artur N.: W ostatnich dniach tym bardziej mnie denerwował, bo cały czas sikał w łóżko i w majty. Dwa dni temu uderzyłem go rano dwa razy w brzuch. I zaczął czuć się gorzej.
Policjant: W jaki sposób uderzyłeś go w brzuch? Czym?
Artur N.: Ręką. Pięścią.
Policjant: Jaka była reakcja dziecka?
Artur N.: Oczy przewróciły mu się do góry.
Policjant: I co od tego czasu?
Artur N.: Narzekał, że go bardzo boli brzuch. Wczoraj pod wieczór już było coraz gorzej. Zaczęły się wymioty.
Policjant: Czym?
Artur N.: Krwią.
Policjant: Dlaczego wtedy nie było wezwane pogotowie?
Artur N.: Nie wiedzieliśmy, że to jest tak... naprawdę. Myśleliśmy, że to jest czekolada i baton, który zjadł poprzedniego dnia.
Policjant: Kiedy dziecko straciło przytomność?
Artur N.: Pod wieczór... Oczami ruszało, ale nie kontaktowało się z nami. Nic nie mówiło. Cały czas tylko leżało.
Policjant: Kto wezwał pogotowie?
Artur N.: Ja.
Policjant: Dziecko wtedy w jakim stanie było?
Artur N.: Zaczęło sinieć i zaczęła mu z powrotem krew lecieć.
Policjant: Czy matka Oskara, także znęcała się nad dzieckiem?
Artur N.: Tak.
Policjant: W jaki sposób?
Artur N.: Biła. Po plecach.
Policjant: Jak chciała ukryć, że dziecko było pobite?
Artur N.: Chciała powiedzieć, że się przewróciło...